FOTOCZEWA

Serwis fotoreportersko-prasowy. Niezależni, niepoprawni, niepokorni

Sport

Nikodem Mlek: Taki weekend trochę męczący, ale da się jechać (wywiad)

foto: Marcin Biś

Z zawodnikiem oraz trenerem Lwów Avia Częstochowa, Nikodemem Mlek rozmawialiśmy o zawodach par w Żołędowie oraz inauguracji sezonu ligowego.

Za Wami intensywny weekend najpierw zawody par w Żołędowo, a później dwa mecze w Toruniu w ramach CS Superligi

– Tak, to był bardzo intensywny weekend najpierw Żołędowo, a dzień później Toruń. Trochę tych biegów było.

W sobotę w zmaganiach  o Młodzieżowe Mistrzostwo Polski Par Klubowych wraz z Marcelem Gaborem oraz Kamilem Dembczykiem  zajęliście 5 miejsce. Czy Twoim zdaniem mogliście ugrać coś więcej ?

Przed wyjazdem do Żołędowa nie wiedziałem kto będzie i w jakich formach będą przeciwnicy. Cel był żeby walczyć, a co się uda to będzie sukces. Wiadomo Marcel miał już za sobą dwie imprezy, Kamil jedną. Wielki szacunek dla nich za walkę i serce, które oddali na torze. Łatwo nie było, niedosyt jednak pozostał, ale i tak jestem zadowolony.

Z Żołędowa wracacie jednak z tarczą bo w pozostałych zmaganiach Lwy zaprezentowały się znakomicie

– Tak, sobota była bardzo szczęśliwa dla Nas, wszyscy pokazali się z dobrej strony. Najpierw juniorzy przegrali w biegu dodatkowym medal o brąz, później kobiety wywalczyły srebro i weterani brąz. Tak samo Kadeci jechali o srebrny medal w dodatkowym biegu i nam przypadło trzecie miejsce. W młodzieżowych zmaganiach zajęliśmy piąte miejsce, a seniorzy wywalczyli srebro. To był naprawdę duży wyczyn Naszych zawodników i trenera Tomasza Pokorskiego.

W niedzielę w pierwszym meczu CS Superligi, w którym to Lwy rozgromiły beniaminka Drwęcę  Kaszczorek zdobyłeś 13 pkt. Jak oceniasz swój występ ?

– Wiadomo 13 punktów to dobry występ. Mogło być ciut lepiej, ale jestem zadowolony. Rano jak wstałem powiedziałem trenerowi, że dam z siebie wszystko i zrobię dobry wynik. Udało się.

Po tym meczu rozegraliście kolejny spotkanie ligowe tym razem  z TSŻ Toruń, który rozstrzygnął się dopiero w ostatnim biegu. Spodziewałeś się, że speedrowerzyści z miasta Kopernika zawieszą, aż tak wysoko poprzeczkę  ?

– Mecz był naprawdę wyrównany od samego początku. Dobrze pojechaliśmy i pokazaliśmy, że mamy jeszcze zapas na przyszłe mecze. Przed nominowanymi biegami  prowadziliśmy 5 punktami, a przed ostatnim tylko jednym. Dużą robotę zrobił w ostatnim biegu Marcel Gabor, gdyby nie odważy atak na zawodnika TSŻ-u to mogliśmy zamiast 4 dużych punktów mieć 2 w tabeli po dwóch meczach. Cała drużyna wygrała i to się liczy.

Twoi zdaniem taki intensywny weekend na początku sezonu jest z korzyścią dla zawodników bo pozwoli szybciej im wejść w sezon, czy jednak początek zmagań powinien być mniej intensywny ?

 – Taki weekend wiadomo trochę męczący, ale da się jechać.  Ja nie widzę w tym problemu.

rozmawiał: Marcin Biś