Zmiana redaktora naczelnego FOTOCZEWY

Sąd Okręgowy w Częstochowie
Sąd Okręgowy w Częstochowie

Serwis Fotoczewa zmienia swojego wydawcę i redaktora naczelnego. Ze składu redakcji odszedł Dominik Wójcik. Prezentujemy rozliczenie jego działalności.

Część z Państwa zauważyło z pewnością zmianę spektrum tematycznego ostatnich publikacji. Ma to związek ze zmianami personalnymi w redakcji. Zanim napiszę, o co chodzi, przytoczę kilka wspomnień opisując wszystko wygodnie w trzeciej osobie…

Fotoczewa, czyli fotografia i Częstochowa

Zalążków obecnego tytułu wydawniczego można się doszukiwać w społecznych działaniach towarzyszących budowie trasy tramwajowej w dzielnicach Wrzosowiak i Raków w latach 2010-2012, kiedy prace budowlane generowały spore zainteresowanie ze strony mieszkańców. W terenie obok półoficjalnego serwisu budowy (tramwajbleszno.czest.cz – korzystali z niego także urzędnicy) medialnie operowali bracia Biś. To jeden z nich – Marcin – jest współtwórcą Fotoczewy.

Uruchomienie Fotoczewy zbiegło się w czasie z zakończeniem działalności Tramwaj na Błeszno i zwolnieniem mocy przerobowych jednego z prowadzących – Dominika Wójcika. Pojawił się wówczas pomysł połączenia aktywności fotograficznej pierwszego oraz publicystycznej drugiego i stworzenia niezależnego lokalnego serwisu informacyjnego. Jako, że Fotoczewa według pierwotnej koncepcji miała bazować głównie na fotografii, to w składzie redakcji nie mogło zabraknąć innego fotografującego wędrowca – Janusza Karlikowskiego.

Po kilku uzgodnieniach wszyscy zostali współwłaścicielami zarejestrowanego w Sądzie Okręgowym tytułu o pełnej nazwie Serwis Agencyjno-Fotoreporterski FOTOCZEWA. Obowiązujące prawo prasowe wymagało wskazania wydawcy i redaktora naczelnego, wobec czego do pełnienia tych funkcji wybrano Dominika.

Co istotne: serwis od samego początku działa w oparciu o społecznie świadczoną pracę organiczną. Mimo kilku propozycji nigdy nie zdecydowano się na publikację reklam i artykułów sponsorowanych. Wyjątek stanowi firma smarthost.pl, która udostępniła serwisowi host i domenę. Zaszło też kilka prób zabronienia nam opisywania niektórych tematów, więc śmiałkom musieliśmy zagrozić sądem, bo dziennikarzowi nie wolno zabraniać pisania (takie mamy prawo!).

I tyle o Naczelnym w trzeciej osobie…

Koniec misji

Stało się! Co jakiś czas porządkuję swoją aktywność życiową. Fotoczewa to nie pierwszy znany powszechnie udany efekt współpracy z ludźmi, którym chce się działać dla idei, a nie dla szmalu. A taka jest Fotoczewa – po prostu jest, a nie służy zgromadzeniu przyszłych odbiorców reklam. Serwis nie ma też tzw. linii redakcyjnej, bo trzech właścicieli, to trzy różne światopoglądy. Pamiętam nieraz z Waszych komentarzy, jak to nie mogliście się zorientować, którego z polityków wspiera redakcja, bo raz to określonych mężów stanu chwalono, a nazajutrz ganiono.

Ja dałem się poznać naszym urzędnikom bardziej, jako krytyk, niż stronnik obecnego magistratu.

Tak też postrzegam nasze miasto i widzę, że de facto niewiele się w nim oddolnie dzieje. Do takiej konkluzji doszedłem oddzielając oficjalny strumień informacji prasowych magistratu od ogólnych informacji o mieście. A właśnie: dziś niemal każdy może prowadzić swój lokalny serwis informacyjny, bo wystarczy albo być odbiorcą informacji z prężnie działającego serwisu prasowego magistratu, albo zwyczajnie powielać publikacje strony internetowej miasta. To właśnie dlatego niemal wszystkie lokalne tytuły piszą o tym samym. Stąd też chyba ich mnogość i implikowany tym szum informacyjny – jeden z determinantów mojej decyzji.

Uznałem więc, że formuła „newsowa” (Jak ja nie lubię angielskich wtrąceń!) jest już wyjałowiona. W przyszłości skupię się na publicystyce inspirowanej twórczością śp. Krzysztofa Kąkolewskiego, który na co dzień rozmawiając ze zwykłymi ludźmi pozyskiwał moc niezwykłych tematów dotyczących ich życia – tu polecam serię publikacji wyróżniającymi się frazą „historii, które napisało życie” w tytule. A że zwykłych ludzi trudno dziś jest nakłonić do osobistych zwierzeń, to takowe materiały nie mogą pojawiać się często, co naturalnie kłóci się z dynamiką Fotoczewy. Tutaj swoją misję już zakończyłem.

Projekty nigdy nie dokończone

Wypada rozliczyć się z tego, co rozpoczęte, ale nie dokończone. Z takich największych przedsięwzięć (nie lubię korpobełkotliwego terminu „projekt”) najeży wskazać dwa.

Aleje – tu dzieje się: … – Cykl publikacji piętnujących wady gospodarowania przestrzenią III Alei NMP, niedoszłego reprezentacyjnego deptaka. Dziś jest to mariaż restauracji i parkingu (słyszałem kiedyś o rekreacji parkingowej – to chyba to). Reprezentacyjna VIA służy też co chwilę za zwykły bazar z nieuporządkowanymi stylistycznie szczękami o różnym asortymencie (a handel jest niby tematyczny) i to w sytuacji, kiedy kupców innych stacjonarnych targowisk zmuszono do wielomilionowych inwestycji w budowanie obiektów targowych tłumacząc to wolą uporządkowania przestrzeni. Taa…

Ostatecznie uświadomiłem sobie, że problematyka przestrzeni publicznej niewiele obchodzi mieszkańców. No to po co mam sobie psuć nerwy?

NMP 49 – do tematu kontrowersyjnej inwestycji zebrałem sporo materiału dwa lata temu. Początkowo miałem wesprzeć mieszkańców okolicznych domów w walce z budowlą generującą ruch kołowy i ingerującą w ich przestrzeń życiową. Już wtedy okazało się, że budynek będzie miał formę stopni, a więc o zasłanianiu okien nie może być mowy. Ma nie być też dyskontu wewnątrz oraz ogródka gastronomicznego vis-a-vis okien. Nadal chciałem rzetelnie opracować zebrany materiał pełen konfliktu interesów, ale czas biegł i jakoś tak zeszło…

Oczywiście najważniejszym elementem w tej układance okazało się globalne nastawienie mieszkańców miasta, którzy zdają się mieć całe zagadnienie w najgłębszym poważaniu i nie ważnym może być nawet forma przestrzenna rozpoczętej już budowli moim zdaniem nie korespondująca z zabytkowym charakterem alei. Dla społeczeństwa liczy się tylko to, że będzie coś nowego, kolejne modne miejsce, w którym będzie można się pokazać, nażreć i popić. Wolnych miejsc parkingowych w otoczeniu przyszłej galerii i tak nie ma, więc klienci będą mieli problem, bo wszystkie pobliskie podwórka zostały już zagrodzone. No i na co mam sobie znowu szarpać nerwy?

Oprócz powyższych wypada wspomnieć jeszcze dwa mniejsze, choć też istotne tematy:

Wspomnienia dot. dworca kolejowego – chciałem, abyście podzielili się wspomnieniami związanymi z obecnym gmachem dworca kolejowego Częstochowa. Odzew był słaby, przedsięwzięcie porzuciłem. I niech mi ktoś teraz powie, że mieszkańcy są zżyci z nieekonomicznym budynkiem – nie uwierzę!

Składowisko odpadów niebezpiecznych w Łojkach – nie wiecie tego, ale na terenie gminy Blachownia, w Łojkach, miało legalnie powstać składowisko odpadów niebezpiecznych. Powstały obawy, że do gruntu przedostaną się groźne substancje i za pośrednictwem pobliskiej rzeki Stradomki narażą Częstochowę na skażenie. Na zadane pytania odpowiedzi udzielono tylko część urzędów i z biegiem czasu temat umarł. Składowisko zdaje się też nie powstało.

Było miło

Serwis rozwinął się całkiem imponująco – jego fanpage w serwisie Facebook cieszy się sporą popularnością bez potrzeby kupowania „lajków” i odpłatnego generowania ruchu. W międzyczasie odeszliśmy nieco od pierwotnej koncepcji prezentowania rzeczywistości za pomocą fotografii na rzecz tekstu uznając, że jeśli komuś nie chce się czytać dłuższego tekstu, to w moim uznaniu nie jest wart wysiłku wkładanego w prowadzenie tytułu wydawniczego.

Fotoczewa pozostanie w rękach pozostałych współwłaścicieli i to oni według swojego pomysłu oraz uznania poprowadzą go dalej. Ja skupię siły na lokalnym tytule krajobrazowym Częstochowa Nieznana. Nadal publikuję artykuły w krajowych branżowych serwisach Transport Publiczny, Rynek Kolejowy i Rynek Infrastruktury. Sił próbuję też na YouTube (bez odpłatnej akceleracji ruchu oczywiście). Słowem: publicystyka duża i mała. Wiadomości codzienne nie są mi już pisane.

Dziękuję za zainteresowanie publikacjami moimi oraz Kolegów, a także za komentarze, choć ja z kolei nie interesowałem się nimi (idea komentowania artykułów jest mi obca). Fotoczewa działa dalej!

Żegnając się z tytułem życzę Państwu miłej lektury.

A może zainteresuje Cię coś poniżej?