Znowu zaśmiecili miasto przed wyborami

Sesja Rady Miasta
Sesja Rady Miasta

Do dziś nie uprzątnięto pozostałości po plakatach wyborczych z wyborów samorządowych, a pojawiły się nowe, tym razem w wyborach do parlamentu europejskiego. Pozwolili na to radni i urzędnicy.

Nietrudno jest znaleźć druty, trytytki, czy poszarpane dykty wiszące smętnie na latarniach, które przypominają o znoju samorządowej kampanii wyborczej zgotowanym nam przez kandydatów (bo przecież nie o ich pracy mowa). Wielu ówczesnych kandydatów nie uprzątnęło pozostałości swoich materiałów. Wiele z nich, szczególnie tych zagrażających zdrowiu przechodniów, usunął w ramach oddolnej inicjatywy znany częstochowski architekt Hubert Wąsek gromadząc pokaźnych rozmiarów pąk drutów.

Jedna osoba jednak nie jest w stanie podołać całemu bałaganowi pozostawionemu przez ludzi aspirujących do gospodarowaniem miastem, więc Częstochowę mamy nadal w dyktach i trytytkach, a kandydaci – po części ciągle ci sami – znowu wtargnęli w przestrzeń publiczną wieszając swoje proporce i transparenty na latarniach.

Oczywiście nie sposób już ex cathedra stwierdzić, że to obecni kandydaci nie uprzątnęli swoich poprzednich materiałów lub że nie byli to oni, ale przecież obok samego sprzątania pozostaje kwestia przez niektórych celowo marginalizowana: to estetyka przestrzeni publicznej, czyli naszej wspólnej. Na szczęście samych materiałów jest zauważalnie mniej, ale to implikacja charakteru nadchodzących wyborów.

Opór radnych, zgoda urzędników

Zezwala na to dokument opublikowany przez MZDiT pod nazwą „zasady prowadzenia kampanii wyborczej w pasach drogowych dróg publicznych na terenie Częstochowy”. Czytamy w nim m.in.:

Miejski Zarząd Dróg i Transportu w Częstochowie, wykonujący zadania zarządcy dróg informuje, że wyraża zgodę na umieszczanie plakatów i haseł wyborczych na słupach, latarniach i innych urządzeniach oraz obiektach zlokalizowanych w pasie drogowym dróg publicznych znajdujących się w zarządzie gminy (…)

dalej zakazując upstrzenia jedynie przestrzeni alei NMP oraz korzystania z urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz małej architektury.

Koniecznie należy wspomnieć, że eksponowane z taką agresją plakaty to częstochowska domena i nie sposób uświadczyć podobnie nachalnych kampanii wyborczych w innych polskich miastach. O absolutny zakaz prowadzenia takiej kampanii walczyła Grupa Elanex i przez wiele miesięcy wydawało się, że jest to walka wygrana. Tymczasem okazało się, że uchwały przygotowanej przez prawnika wynajętego przez stowarzyszenie (tak – gotowej i „podanej pod nos”!) nie przyjęto przed wyborami do parlamentu europejskiego.

Elanex walczy z plakatozą

W poście opublikowanym przez stowarzyszenie Grupa Elanex czytamy:

Póki co nie udało nam się przekonać radnych do wprowadzenia zakazu wieszania plakatów wyborczych w obrębie dróg publicznych. Jeszcze zimą nasz prawnik przygotował projekt stosownej uchwały, która skutecznie chroniłaby częstochowską przestrzeń wspólną przed kampanijnym bałaganem. Niestety, radni rządzącej miastem koalicji nie wykazali szczególnego zainteresowania.

Jeden z informatorów stowarzyszenia miał powiedzieć: – Na pewno nie przekonacie ich przed wyborami do PE. Problemem jest SLD, które postanowiło zainwestować duże środki w promocję swego kandydata. Ma on ogromny apetyt na mandat, który nie przynosi może realnej władzy, ale daje ogromne korzyści finansowe i szereg przywilejów. Ewentualny sukces w wyborach to także atrakcyjne etaty dla około 10-15 znajomych i osób zaangażowanych w kampanię. Stawka jest zbyt wysoka, aby przejmować się wyglądem miasta czy ochroną środowiska – powiedział anonimowo cytowany przez GE.

Po szczegóły odsyłamy do postu Grupy Elanex (niestety stowarzyszenie publikuje tylko na Facebooku):

Nie mogąc udawać, że częstochowskie kampanie wyborcze są estetyczne polecamy Szanownym Czytelnikom pamięć o tej sytuacji przy kolejnych wyborach. Przypomną o tym pewnie kolejne transparenty.

Zobacz również…

Post Grupy Elanex o inicjatywie arch. Huberta Wąska:

A może zainteresuje Cię coś poniżej?