Marcin Szymański: radość płynie z każdej możliwości jazdy (wywiad)

Marcin Szymański, Janusz Danek
Marcin Szymański, Janusz Danek

Z Marcinem Szymańskim Indywidualnym Mistrzem Europy w speedrowerze  i zawodnikiem Lwów Avia Częstochowa rozmawialiśmy o przygotowaniach do sezonu, celach na 2019 rok oraz o przyszłości speedrowera w Naszym Kraju.

Jak idą przygotowania do sezonu ?

Zdecydowanie dobrze. W tym roku postawiłem na rower MTB, który świetnie się sprawdza w Obornikach Śląskich, gdzie mieszkam. Nie licząc przygotowań zimowych do MŚ w Australii w 2009 roku, to najbardziej przepracowana zima w mojej karierze. Jeżdżę 3-4 razy w tygodniu po około 2,5 – 3h, najczęściej w terenie. Uważam, że to maksimum w sporcie amatorskim. Jest praca, dom, trening i bycie tatą na pełnym etacie – ojcowie wiedzą o czym mówię. Nie były to mordercze treningi, lecz spokojna i długa jazda w małej lub średniej intensywności. Idealna baza pod późniejsze treningi charakterystyczne dla speedrowera: wytrzymałości siłowej, mocy i szybkości. Długie jazdy stwarzały też okazję do treningów wyobrażeniowych. Inwestycja w dobrą lampkę rowerową, ocieplane ubrania dały możliwość treningów w chłodne dni trwającej „zimy”. No dobra, prawdziwej zimy jak z moich młodzieńczych lat nie ma od wielu lat, ale były dni gdzie ręce i nogi marzły na kość. Znalazłem kilku do siebie podobnych, którzy nie bali się wyjść z domu po zmroku i sprawdzić jakość zimowych ubrań. Jazda po okolicznych lasach w nocy to świetna okazja by z naturą być nieco bliżej. Na nocnych wojażach spotykaliśmy lisy, zające czy skonfundowane dziki, a dni gdzie nie widzieliśmy saren można policzyć na palcach jednej ręki. Bywały noce, gdzie kręciłem po lasach sam, ale to już doznaniowy hardcore. (śmiech)

Kiedy przewidujesz pierwszy raz w tym roku wyjechać na tor ?

Pierwsze spotkanie ligowe na torze mamy 14 kwietnia. Planuję wyjechać na tor miesiąc przed tym spotkaniem. Na torze we Wrocławiu w tym roku jeszcze nie byłem. Mam nadzieję, że będzie tam jeszcze stał, a bandy będą na swoim miejscu.

W minionym sezonie wywalczyłeś  tytuł Indywidualnego Mistrza Europy oraz uzyskałeś świetne wyniki w Ekstralidze, jakie cele stawiasz sobie na nadchodzący sezon ?

Dało się jeszcze wykręcić złoto w Klubowych i Drużynowych Mistrzostwach Europy. Nie jestem typem zawodnika, który przed sezonem siada z długopisem i kartką wytyczając sobie cele do zrealizowania. Nigdy nie wywierałem na sobie takiej przedsezonowej presji, która w mojej opinii przeszkadza w kulminacyjnym momencie. W amatorskim sporcie to raczej nie tędy droga. W dodatku wiemy jakim kontaktowym, szybkim i trwający bardzo krótko sportem jest  speedrower. O błędne decyzje własne czy sędziowskie nie trudno. A one weryfikują nasze priorytety w jednej sekundzie.

Jedyny cel to wykręcić jak najwięcej efektywnych treningów. Znajdować  czas i motywację do ich realizacji. Wykonać kilka spektakularnych ataków, być solidnym zawodnikiem. Oczywiście po 12. latach przerwy w Polsce mamy Mistrzostwa Świata. Każdy chce by złoty medal zawisnął na jego szyi. Ja też. To najważniejsza impreza roku 2019… bez dwóch zdań. Ale nie nastawiam się tylko i wyłącznie na te mistrzostwa. Dla takiego jak ja pasjonaty, radość płynie z każdej możliwości jazdy.

Twoje sukcesy nie pozostały bez echa w Częstochowie. Niedawno w plebiscycie na najpopularniejszego sportowca 2018 roku zająłeś 6. miejsce.

To chyba dobry wynik. Tym bardziej, że nie zabiegałem zbytnio o oddanie głosów na mnie.

Sezon 2019 będzie już Twoim szóstym sezonem w barwach Lwów Avia Częstochowa, co takiego jest w tym Klubie, że reprezentujesz  już tyle lat biało-zielone barwy ?

Dobra atmosfera między zawodnikami. Świetny, ofensywny tor. Słowny Prezes. Ponadto dwa lata temu planowałem odejście do innego klubu, bliżej mojego miejsca zamieszkania. Zostałem pożegnany przez Prezesa, działaczy i zawodników z klasą. A wiadomo, bywa różnie. Po licznych i nieprzyjemnych perturbacjach związanych z próbą podpisania kontraktu z nowym klubem, wróciłem do Częstochowy, do ludzi na poziomie.

Mimo sukcesów polskich zawodników  na arenie międzynarodowej, speedrower w Naszym Kraju nadal jest mało popularny.  Jak uważasz, czy jest szansa,  że speedrower w najbliższych latach będzie bardziej popularny ?

Jeśli myślimy o popularności nielokalnej to nie sądzę. Od wielu lat poziom popularności naszego sportu osiągnął niski constans. W sklepach rowerowych np. we Wrocławiu (poza małymi wyjątkami) nie wiedzą nic o Speedrowerze. A przecież z tego miasta pochodzi dwóch, Indywidualnych Mistrzów Świata i trzech Indywidualnych Mistrzów Europy! Często w mediach wywiady zaczynają się od klasycznego pytania „Opowiedz nam co to jest w ogóle ten Speedrower ?”. Pamiętam jak w tamtym roku burmistrz nagradzał sportowców mieszkających w Obornikach Śląskich. Gdy przyszła pora na mnie, udało się usłyszeć w mikrofonie, niefortunne „W czym ?” (śmiech)

Rozmawiał: Marcin Biś

A może zainteresuje Cię coś poniżej?