Koniec Częstochowskich kotów do adopcji? Przez długi

kot | fot.: CzęstoŚląskie Koty do Adopcji
kot | fot.: CzęstoŚląskie Koty do Adopcji

Znana w Częstochowie grupa działająca pod nazwą „CzęstoŚląskie Koty do Adopcji” może zakończyć działalność. Przyczyną są długi w gabinetach weterynaryjnych w rozmiarach przekraczających możliwości finansowe aktywistek

Z początkiem października po profilach osób zamieszkałych w Częstochowie i okolicach wiralowo rozprzestrzenił się post z fanpage grupy znanej, jako „CzęstoŚląskie koty do adopcji”, w którym autor dającym się wyczuć rozpaczliwym tonem ogłasza nadchodzące zakończenie działalności. Przyczyną są długi narastające w tempie przerastającym możliwości finansowe aktywistek.

Koniec działalności

Niestety KONIEC wszystkiego. …
PODDAJEMY się !!!
Wydawało nam się, że damy radę …, że możemy pomagać.
Nie! NIE MOŻEMY!!!

– grzmią pierwsze słowa postu, całość którego prezentujemy poniżej artykułu. Główną ilustracją jest faktura VAT opiewająca na kwotę ponad 6,9 tys. zł. Z opisu dowiadujemy się, że to nie jedyne długi, bo dwa inne gabinety również oczekują na zaległe płatności.

– Długi i ich przyczyny to temat stały od kilkunastu lat. Po prostu co miesiąc wystawiane są nam faktury za kastracje i leczenie bezdomnych kotów. Koty niekastrowane rozmnażają się 2-3 razy w roku, a co za tym idzie, wiosną i jesienią zbieramy chore, konające koty, lub trupki. Noworodki urodzone w krzakach, czy w śmietnikach mają małe szanse na przeżycie. Są ich co roku setki – wyjaśniła Marta Woźniak, jedna z aktywistek.

– Wszystko to robione jest prywatnie i z prywatnej inicjatywy mieszkańców miasta – zastrzegła.

Można pomóc w spłaceniu należności – albo bezpośrednio w gabinetach weterynaryjnych, albo na zbiórkach organizowanych przez aktywistki. Szczegóły na fanpage grupy.

Jedna ze zbiórek ⇒

Przepraszamy. Nie ludzi. Kociaki. Naprawdę je kochamy. I ich los spędza nam sen z powiek. Ale 7 tys to nie nasze kieszenie

Komitet społeczny

– Jesteśmy grupą społeczną mieszkańców Częstochowy i okolic. Działamy jako Komitet Społeczny – poinformowała Marta Woźniak. Cały komitet stanowi zaledwie siedem osób, które dla kotów poświęcają swój prywatny czas, jaki pozostaje im po zakończeniu pracy.

Nasza rozmówczyni wyjaśniła meandry działalności komitetu: – Aby koty miały w ogóle szansę na domy, to ogłaszamy je i wywozimy na Śląsk, co weekend robiąc setki kilometrów po to, by osobiście sprawdzić domy i zadecydować czy kota zostawiamy czy nie – powiedziała. Nie wszystkim jednak da się znaleźć dom:

– Większość kotów po kastracjach i wyleczeniu wypuszczamy w miejsce bytowania. Są stałe karmione i mają też zapewnione budki ocieplane, które sprzątamy. Takie koty żyją tylko kilka lat, ale niestety w Polsce jest około 15 milionów bezdomnych kotów, wszystkim więc nie da się znaleźć miejsca w domach – podsumowała.

Potrzeba świadomości

Zapytana o to, co najbardziej jest potrzebne oznajmiła, że najpotrzebniejszym w pomocy zwierzętom jest… świadomość społeczna.

– Potrzeba nam większej świadomości społecznej, że KAŻDY może pomóc bezdomnym zwierzętom, każdy może skorzystać z naszych klatek, weterynarzy – oznajmiła i zastrzegła: – Żadne pieniądze i żadne budynki nie zmienią tego, że sami wszystkiego nie zrobimy. Podstawa więc, to wyrobienie w społeczeństwie nawyku, by samodzielnie pomagać. I przede wszystkim, by absolutnie wszystkie koty sterylizować i reagować jeśli sąsiad rozmnaża lub nie interesuje się swoim kotem – podsumowała Woźniak.

Wojewoda spowodował katastrofę

Z zeszłym roku Wojewoda śląski w ramach nadzoru unieważnił uchwałę budżetową miasta, w której jak co roku przewidziane były środki na kastrację bezdomnych kotów. Urzędnik stwierdził bowiem, że koty nie są bezdomne, a żyjące na wolności, takich z kolei nie można objąć opieką przewidzianą w uchwale.

Takie posunięcie spowodowało katastrofę, o której grzmiały wszystkie organizacje prozwierzęce: kilkunastoletni wysiłek może zostać zniweczony. Przez lata starań populacja bezdomnych kotów była pod względną kontrolą. Pozbawione opieki weterynaryjnej w zakresie sterylizacji zaczęły się rozmnażać w niekontrolowany sposób. Końcówka zimy obfitowała w wiele przykrych znalezisk zamarzniętych malutkich kociąt z niekontrolowanych rozrodów.

Sytuacja prawna wróciła do normy, znowu można za pieniądze podatników kastrować bezdomne koty, ale rozrośniętą populację trzeba objąć opieką. W tej sytuacji pozostaje przychylić się do apelu komitetu i zwrócić Szanownych Państwa uwagę na „braci mniejszych”.


Częstośląskie Koty do Adopcji

Komitet Społeczny CzęstoŚląskie Koty do Adopcji działał na terenie Częstochowy i okolicznych wsi od kilkunastu lat.

Podstawowym działaniem CzKdA było zmniejszenie bezdomności kotów poprzez ich sterylizacje, oraz opieka weterynaryjna i pooperacyjna kotów. Komitet przeprowadzał również adopcje kotów na terenie całego górnego Śląska. Koty do nowych domów zawsze dowożone są osobiście, obowiązuje umowa adopcyjna. Pod stałą opieką CzKdA znajduje sie około 200 kotów bezdomnych, z czego ok 50-70 kotów znajduje się w domach tymczasowych. Pozostałe koty po sterylizacjach wypuszczane są w teren ich bytowania, w którym maja zapewnione ogrzewane budki, jedzenie i wodę, są odpchlane i odrobaczane oraz szczepione.

Działacze posiadają 10 klatek-łapek, oraz wiele klatek kennelowych i transporterów. Są one w codziennym użyciu. Można je również wypożyczyć. Komitet działał wyłącznie na bazie wolontariatu, prowadzoną prywatnie, po pracy i z własnej inicjatywy.

A może zainteresuje Cię coś poniżej?