Odwiedziliśmy via Gąszczyk: „Niebrzydka i bestia” – FOTOCZEWA

Odwiedziliśmy via Gąszczyk: „Niebrzydka i bestia”

Droga rowerowa, gm.Mstów
Droga rowerowa, gm.Mstów

Korzystając z dobrej pogody odwiedziliśmy drogę rolno-rowerową poprowadzoną z Siedlca do Mirowa przez Górkę Przeprośną, aby naocznie przekonać się o zmianach w tym szczególnym miejscu. Jest ciekawie, ale w oczy rzuca się różnica w wykonaniu nawierzchni przez obie gminy

O międzygminnej inwestycji napisaliśmy niedawno na łamach naszego serwisu. Przedstawiliśmy krytykę międzygminnej utwardzonej drogi rowerowej wybudowanej w tzw. „klinie Jury”, czyli obszarze wkraczającym poprzez gminę Mstów do częstochowskiego Mirowa. Zwróciliśmy uwagę na zniszczenie tego szczególnego miejsca oraz na zaburzenie ekosystemu, a także na sens betonowania istniejącej drogi. Kiedy już pogoda pozwoliła, odwiedziliśmy budowlę wjeżdżając na nią od strony Podlesia.

ZOBACZ GALERIĘ ⇒

Należy uczciwie przyznać, że na pierwszy rzut oka wygląda to dobrze i osoby wizytujące to miejsce po raz pierwszy nie zrozumieją krytyki nowej nawierzchni. Kiedy pokonaliśmy cały dystans, w oczy rzuciło nam się coś innego – różnica w wykonawstwie. Ale po kolei.

Mstów – sterylnie

Przypomnijmy – po stronie gminy Mstów inwestycja polegała na utwardzeniu istniejącej wcześniej drogi znanej, jako Szlak Pielgrzymkowy (to formalna nazwa ulicy). Zaczyna się ona na przedpolach Siedlca, Jaskrowa i Podlesia od skrzyżowania z ulicami Świętego Antoniego, Starowiejską i Nadrzeczną. Wyasfaltowana Szlak Pielgrzymkowy wpada w skrzyżowanie, jak każda z pozostałych ulic i można mylnie w nią normalnie wjechać gubiąc się na nim. Jedyne, co ją odróżnia od pozostałych, to oznakowanie składające się ze znak „zakaz ruchu” z tablicą wyjątków (dojazd do pól i rowery) oraz znaku „strefa ruchu”. Ten drugi budzi wątpliwości, bowiem znak ten stosuje się do dróg wewnętrznych, a Szlak Pielgrzymkowy jest drogą publiczną. Bardziej pasowałby ty znak „strefa zamieszkania” z tablicą wyjątków dopuszczającą ruch maszyn rolniczych oraz rowerów.

Od skrzyżowania sterylny asfaltowy dukt wspina się wąwozem po północno-wschodnim zboczu Przeprośnej Górki. Nachylenie jest spore i w naszym przypadku wymagało ustawienia najlżejszych przełożeń w rowerze. Nie dziwi już, że wójt i prezydent skorzystali z rowerów wspomaganych elektrycznie.

Owa sterylność jednych może zachwycać, ale pamiętających wąwóz w naturalnej formie nowa jego postać na pewno nie zadowoli. Nie ma już dzikiego duktu otoczonego skarpami z dziko rosnącą roślinnością chroniącą pochłonięte gwarnymi rozmowami dzikie ptaki, pośród której spotkać można było dwa przydrożne krzyże, bądź znaleźć odchodzące od niego dukty prowadzące go Podlesia. Teraz jest gładka droga asfaltowa wyznaczona bielącymi się krawężnikami oddzielającymi ją od gładkich nisko przystrzyżonych zieleniutkich trawników. Niby ładnie, ale przecież nie po to turyści zapuszczali się w ten wąwóz.

Od jezdni odchodzi wyłożony kamieniem podjazd do jedynej zabudowanej i zamieszkałej prywatnej posesji. Zakładać jednak należy, że mieszkańcy z niego nie korzystają, wszak nie zamieszkują pola. Jezdnia posiada również zatoki służące mijaniu się maszyn rolniczych.

Częstochowa – chaos

Taka cywilizacyjna sielanka dociera do zachodniego zbocza, gdzie kończy się asfalt i uporządkowane pobocza, a zaczyna betonowa kostka brukowa (bez faz) i budowlane pobojowisko.

Końcowy mstowski odcinek „via Gąszczyk” ma dwa ślady. Jeden oznaczono tabliczką z oznaczeniem czarnego szlaku rowerowego i wyłożono go brukiem, a odcinek ten ograniczony jest słupkami blokującymi wjazd pojazdom o gabarytach większych, niż rower. Zastosowanie kostki tłumaczone jest dużym zachyleniem terenu uniemożliwiającym położenie asfaltu, choć jest ona porównywalna z pochyłością po stronie północno-wschodniej. Pocieszający może być jednak to, że kostka jest mniej inwazyjna dla terenu, niż wylewanie asfaltu, a bruki i tak masowo porastają roślinnością.

Drugi ślad oznaczono frazą „przejazd ekstremalny” i wiedzie on starym duktem o niegdyś mineralnej wapiennej nawierzchni. Teraz jednak droga ta zanieczyszczona jest odpadami budowlanymi w postaci gruzu i grud ziemi oraz powstającym wskutek traktowania ich deszczówką szlamem. Zjazd ekstremalny znika gdzieś po drodze jeszcze na zboczu daleko przed granicą gmin i dolnym znakiem go wyznaczającym. Na granicy gmin Częstochowa i Mstów kończy się brukowana nawierzchnia, którą zastępuje ubity mineralny tłuczeń, który faktycznie – jak informował wspomniany przez nas rozrywkowy fanpage – zaczyna się rozpływać pod wpływem działania wód opadowych.

Dalszy ciąg jest już czytelnikom znany, bo mineralną drogę przeznaczoną również dla samochodów (tutaj gmina się nie kryguje) opisywaliśmy w zeszłym roku.

Szkoda natury

Największe kontrowersje wśród sympatyków terenu przyszłego rezerwatu przyrody budzi uporządkowanie terenu poprzez niwelowanie naturalnych nierówności, wycinkę dzikiej roślinności i generalnie stworzenie relatywnie szerokiej arterii drogowej. Generalnie – sielankę przyrodniczą zamieniono na sielankę wiejską rodem z żurnali reklamujących agroturystykę dla mas.

Jednocześnie podtrzymujemy wspomniane w poprzednim materiale obawy o naruszenie dotychczasowego ekosystemu poprzez wprowadzenie roślinności ruderalnej oraz przeszycie systemu istniejącej roślinności gładzizną asfaltu.

Obawy budzi konstrukcja drogi i jej wprowadzenie do istniejącego systemu dróg gminnych po stronie Podlesia. Wygląda to, jak zwykła droga gminna wychodząca ze zwykłego skrzyżowania. W Polsce mało kto patrzy na znaki, a wjazdu strzeże tylko znak. Może być też tak, że przez wąwóz i przyszły rezerwat zaczną jeździć samochody. Na miejscu już można znaleźć ślady buksujących opon quadów.

A może zainteresuje Cię coś poniżej?