Droga rowerowa do Mstowa już gotowa. Tylko po co? – FOTOCZEWA

Droga rowerowa do Mstowa już gotowa. Tylko po co?

Stoły biwakowe na Mirowie
Stoły biwakowe na Mirowie

W czwartek 12 lipca oddano do użytku asfaltową drogę rowerową prowadzącą z Częstochowy do gminy Mstów. Na pierwszy rzut oka to ułatwienie podróży, ale pojawiają się pytania – dla kogo? Do tego wskazuje się na zniszczenie fragmentu przyszłego rezerwatu

O zalążku tej drogi pisaliśmy już wcześniej na łamach serwisu. Całość ciągnie się – od strony Częstochowy – od skrzyżowania ulic Mirowskiej i Wodociągowej istniejącym wcześniej gościńcem wzdłuż lasu ku górze Przeprośnej, na którą po przekroczeniu granicy gmin obecnie wspina się śladem tradycyjnego szlaku pielgrzymów i przechodząc koło Sanktuarium o.Pio wiedzie istniejącą wcześniej drogą „Szlak Pielgrzymkowy” aż do wschodniego podnóża góry dochodząc do przedpól Jaskrowa włączając się do skrzyżowania ulic św.Antoniego z Nadrzeczną i Starowiejską. Po stronie gminy Mstów droga jest utwardzona kostką betonową i asfaltem.

Dublowanie dróg

Media przekazują swoim odbiorcom wyrazy zachwytu nowym połączeniem. My dotarliśmy zaś do zgoła innych. Obserwatorzy zwracają uwagę, że połączeń z gminą Mstów zawsze było kilka, w tym jedno asfaltowe i biegnie ono… obok, wzdłuż Szlaku Pielgrzymkowego.

Wylane betonem połączenie również nie jest żadną nowością w tej okolicy. Jak na tereny jurajskie przystało, była to droga gruntowa. Zawsze wiodła z częstochowskiego Mirowa do przedpól Jaskrowa i Siedlca.

Kolejne popularne połączenie wiedzie północnym brzegiem rzeki Warty i prowadzi do samego Jaskrowa, w którym rowerzyści wjeżdżają wprost na punkt biwakowy. Stamtąd można jechać poprzez grzbiet góry Dobrej do Wancerzowa, albo w stronę Siedlca prosto do Mstowa.

Inni polecają podróż ulicą Legionów, którą docierają do Srocka, a stamtąd albo atakują południowe peryferia gminy Mstów, albo zawijają na północ do Mstowa, Wancerzowa, Zawadę i tak dalej.

Pływająca droga

Argumentem zwolenników utwardzenia Szlaku Pielgrzymkowego jest bezpieczeństwo podróżujących. Słaby to argument, bowiem podróże międzygminne na rowerze – zwłaszcza dla rowerzystów okazjonalnych – nie należą do bezpiecznych z samego założenia, a taki odcinek tylko utwierdzi „sezonowców” w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa, które szybko ich opuści. Jeśli ktoś nie czuje się bezpiecznie na podmiejskich wycieczkach rowerowych, to nie powinien jeździć w ogóle. Już sam fakt inauguracyjnego przejazdu prezydenta i wójta na rowerach wspomaganych elektrycznie – jak twierdzą co poniektórzy – powinien dać do myślenia…

Sama droga budzi obawy niektórych obserwatorów w zakresie jej bezpieczeństwa. Rozrywkowy fanpage działający w serwisie Facebook pod nazwą „Tymczasem w Częstochowie” ukazał swym subskrybentom obraz przedstawiający nową drogę na zboczu zachodnim, która po silnych ulewach… spłynęła.

Pręga w rezerwacie

Utwardzona nawierzchnia przecina obszar, na którym od blisko 40. lat projektuje się wyznaczenie ścisłego rezerwatu przyrody, a prace wkraczają w etap finałowy – kilka tygodni temu w terenie odbyło się spotkanie organizacji temat pilotujących.

Gdyby rezerwat powołano wcześniej, to być może udałoby się całkiem uniknąć tej inwestycji. W trakcie budowy doszło do poważnego zanieczyszczenia ekosystemu obcą tu roślinnością ruderalną. Pospolite chwasty nieznane w tym mikrośrodowisku zapewne zaczną szybko rozprzestrzeniać się i zakłócą istniejący ekosystem.

Niepowetowane pozostaną straty w rzeźbie terenu. Od strony Częstochowy naturalną wapienną nawierzchnię tradycyjnego duktu zasypano podsypką pod brukowaną drogę. Wycięto drzewa, zniwelowano stromizny. Nawet gdyby w przyszłości udałoby się doprowadzić do rozbiórki tej budowli, to trudno będzie przywrócić stan pierwotny.

Pielgrzymi i samochody

Wójt gminy Mstów Tomasz Gęsiarz oznajmił mediom w czasie konferencji prasowej, że z nowego duktu skorzystają także pielgrzymi udający się do Częstochowy. Tezę tę podważają osoby znające trud i znój pielgrzymowania wskazując, że długi marsz po asfalcie i innych nawierzchniach utwardzonych nie należy do wygodnych. Gdyby tak było, to pątnicy korzystaliby z równolegle biegnącej ulicy Wodociągowej…

Prawdziwe przeznaczenie tej jezdni może być inne. Wójt wspomniał również o adresowaniu mstowskiej części inwestycji rolnikom dojeżdżającym maszynami do pól uprawnych komunikowanych przez Szlak Pielgrzymkowy. W tej sytuacji wypada więc zwrócić uwagę na konstrukcję drogi i jej perspektywiczną wytrzymałość na jazdę ciężkimi maszynami rolniczymi, dla których wybudowano nawet tzw. mijanki.

W tym miejscu na myśl przychodzi prywatne dochodzenie dziennikarskie naszego redaktora naczelnego dotyczące sporego obszaru lasu, który zniknął.

Zobacz reportaż ⇒

W trakcie jednej z przechadzek zauważył on, że wycięto i zaorano cały kwartał rosnącego tam lasu, a ścinkę składowano obok działki. Za pomocą Geoportalu ustalił dane działki i mając w pamięci, że jest to obszar częściowo chroniony (Natura 2000, Park Orlich Gniazd) zgłosił sprawę m.in. Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach. Organy administracyjne opierające się na rzekomej wizji lokalnej przeprowadzonej przez Urząd Gminy Mstów stwierdziły, że lasu na wskazanej przez niego działce nigdy nie było, choć dostarczone wyraźne dowody w postaci fotografii wykonanych na miejscu zdarzenia oraz zdjęć satelitarnych dobitnie pokazywały, że las wcześniej na omówionej działce był.

A teraz urząd gminy wybudował pod tą działką asfaltową drogę. Być może to jest jedynie zbieg okoliczności…

Pewnym jest jednak brak zgodności co do konieczności i trafności przeprowadzonej inwestycji. Jeśli poniesione przez obie gminy (Częstochowa – 270 tys. zł) środki faktycznie miały wesprzeć lokalną turystykę, to można je było spożytkować na tym polu znacznie lepiej, co gmina Mstów pokazała już wcześniej aranżując np. wiele otwartych o godnych pozazdroszczenia punktów biwakowych.



A może zainteresuje Cię coś poniżej?