Uroczysko na Mirowie uratowane!

Stoły biwakowe na Mirowie
Stoły biwakowe na Mirowie

Radni Miasta Częstochowy odrzucili projekt uchwały zmieniającej spokojne zacisze w park rozrywki. Park rowerowy nie powstanie na mirowskiej polanie

Grupa Elanex podniosła alarm zaraz po tym, jak ustaliła, że na nadzwyczajną sesję rady miasta Częstochowy w dniu 18 sierpnia 2017 r. szykowany był projekt uchwały zakładający zmiany w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzeni przewidującym stosowanie zabudowy do 7 metrów wysokości z obiektami usługowo-gastronomicznymi na obecnej działce rolnej zlokalizowanym u podnóża Przeprośnej Góry na końcu ul.Mstowskiej – tam, gdzie obecnie obowiązujący plan uchwalony 7 lat temu zabrana jakiejkolwiek ingerencji w to miejsce z uwagi na szczególne walory przyrodnicze i krajobrazowe.

Wielki kredyt zaufania

Sprawę nagłośniliśmy, jako pierwsze medium. W lipcu zeszłego roku rada zezwoliła prezydentowi miasta na bezprzetargową sprzedaż lub dzierżawę działki za symboliczną kwotę na okres 25 lat fundacji „Rowerowa Jura”, którą powołano… 2 miesiące wcześniej.

Mirów - przed Siedlcem

Mirów – przed Siedlcem

Według rozpoznania przeprowadzonego przez działaczy m.in. GE (w sprawę włączyło się kilka niezależnych politycznie organizacji), fundacja do tej pory przeprowadziła kilka rajdów rowerowych, w których silnie akcentowany jest udział polityków kojarzonych obecnie z lokalnym Sojuszem Lewicy Demokratycznej – zresztą wnikliwe poszukiwania są zbędne, bowiem już na fanpage fundacji jako pierwsze rzucają się ich twarze z ostatnio wstawionych „selfiaczków”.

Jednocześnie strona internetowa fundacji wskazuje na powiązania kooperacyjne z jednym ze sklepów rowerowych, który zdobiony jest przez te same symbole graficzne, które widnieją na wizualizacjach pawilonów usługowych wchodzących w skład projektowanego „parku rowerowego”.

To właśnie „park rowerowy” miał być celem transakcji magistratu i fundacji. Obiekt ten miał składać się z szeregu pawilonów, wyczynowego toru rowerowego, altan oraz parkingu. W pawilonach mogła być ulokowana działalność usługowa oraz najprawdopodobniej gastronomiczna. Nietrudno się domyśleć, że taki kompleks byłby generatorem hałasu, ruchu samochodowego (związanego choćby z obsługą obiektu), a nawet zapachów gastronomii. To absolutnie nieekologiczna inwestycja wbrew twierdzeniu broniącego jej wiceprezydenta Jarosława Marszałka akcentującego rowery, jako jej „target”.

Ponadto estetyka tego uroczyska zostałaby poważnie naruszona, nie wspominając już o głębokiej ingerencji w krajobraz, czy ekosystem. Trzeba pamiętać, że zmiany wprowadzone przez inwestycję fundacji nie ograniczałyby się ściśle do granic działki, ale oddziaływałyby na otoczenie, które nie bez powodu zostanie objęte rezerwatem przyrody.

Brak zgody na zmiany

Urząd Miasta Częstochowy [M.Biś]

Urząd Miasta Częstochowy [M.Biś]

Do dzierżawy nie doszło. Być może z uwagi na fakt, że Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego zabrania jakiejkolwiek ingerencji w to miejsce poza ustawieniem małej architektury takiej, jak wiaty, stoły biwakowe, czy kosze. To właśnie piątkowa sesja miała zmienić ten stan rzeczy.

Dzięki mobilizacji GE i organizacji współpracujących udało się zgromadzić przedstawicieli kilku z nich, którzy uświadomili radnych co do wartości obecnej formy omawianego terenu oraz konsekwencji najmniejszej choćby ingerencji w teren.

W teren, na którym już ktoś rozpoczął prace ziemne. Oficjalnie umowy nie zawarto, więc trudno wskazać konkretnego sprawcę.

Łukasz Kot [M.Biś]

Łukasz Kot [M.Biś]

Na sesji oprócz przeciwników ingerencji w uroczysko nie było przedstawicieli Rowerowej Jury. Co ciekawe, ku zdziwieniu innych radnych niejako w jej imieniu broniąc projektu, występował… radny. To Łukasz Kot, radny SLD, często występujący na zdjęciach z wypraw organizowanych przez Rowerową Jurę, znany także, jako społeczny konsultant ds. komunikacji rowerowej. Twierdził, że przecież stosunkowo niewielki obiekt trwałej zabudowy nie będzie oddziaływał na Gąszczyk, czy rezerwat.

Radni po wysłuchaniu stron stosunkiem głosów 13/10 odrzucili projekt uchwały zmieniającej plan zagospodarowania przestrzennego. Oprócz argumentów przyrodników i urbanistów zaważyły także argumenty radnego Jacka Krawczyka, który zauważył, że zmiana Planu tylko dla jednej działki jest niespotykaną inicjatywą legislacyjną i narusza konstytucyjną zasadę równego traktowania wszystkich obywateli. Oznacza to, że właściciele sąsiednich działek nadal objętych zakazem zabudowy słusznie i skuteczne rościliby zmiany również dla ich posesji. To nieuchronnie prowadziłoby do katastrofy dla lokalnej przyrody.

Jasnowidze z magistratu

Stoły biwakowe na Mirowie

Stoły biwakowe na Mirowie

Co ciekawe, wybudowana w zeszłym roku droga gruntowa, której powstanie nasza redakcja również krytykowała, posiada wybudowane już zjazdy na posesję, która oficjalnie nadal jest działką rolną, więc nie ma mowy o konieczności obsługi wjazdu na nią, bo i po co?

Czyżby już w chwili projektowania rowerowego połączenia Częstochowy i Mstowa ktoś wiedział o możliwości powstania obiektu wymagającego obsługi kołowej? Czy dopuszczenie ruchu samochodów na tej drodze rowerowej również jest przypadkowo zbieżne?

To nie jest nieużytek!

Poplecznicy obecnej ekipy zarządzającej miastem niczym wyuczoną mantrę powtarzają w komentarzach, że omawiany teren jest nieużytkiem, na którym nic się nie dzieje i planowany park zmieni tą sytuację na lepsze. Nic bardziej błędnego!

Po pierwsze, nie bez kozery informacja o ingerencji w uroczysko wywołała tak wielkie oburzenie i obudziła energię wszystkich sprzymierzonych w celu jego obrony. To wbrew pozorom bardzo popularne miejsce wśród turystów pieszych, rowerowych, czy sakralnych, a także tych, którzy szukają atrakcyjnego miejsca do wypoczynku w ciszy. To cisza jest pierwszym dostrzegalnym walorem tego miejsca. Następnie to kompozycja krajobrazu oraz dźwięki emitowane przez zwierzęta i rośliny. Jeżeli to byłby nieużytek, na którym nic się nie dzieje, to nikt by go nie bronił.

Po drugie, o Mirowskim Przełomie Warty napisano już wiele opracowań – każde z nich jest opasłe, bo opisuje wszystkie składowe tego miejsca – od ukształtowania terenu tworzącego miejscami kotlinę, po faunę i florę. Wiele z nich omawiając ekosystem doliny mówi nawet o mikroklimacie sprzyjającym podtrzymaniu wielu gatunków roślin, zwierząt i owadów. Takie ekosystemy mają to do siebie, że są bardzo wrażliwe na jakąkolwiek ingerencję. Fakt ten podkreślał zawodowy biolog Krzysztof Pierzgalski (m.in. były pracownik Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego) występującego niejako w opozycji do radnego Kota twierdzącego, że obiekt nie będzie oddziaływał na okolicę.

Komentarz: Ignoranci w kontrze

Teren objęty jest Parkiem Krajobrazowym Orlich Gniazd i częściowo objęty Specjalnym Obszarem Ochrony Siedlisk sieci Natura 2000. Projektowany jest tu rezerwat przyrody. Opracowania rozpisują się na temat mnogości szczególnych gatunków roślin i zwierząt.

Jeżeli dla kogoś teren ten pozostaje nieużytkiem, na którym nic się nie dzieje, to pozostaje współczuć ogromu ignorancji i totalnego braku wrażliwości, czy choćby gustu.

Park rowerowy może powstać, ale na pewno nie w tym miejscu. Nawet lepiej byłoby, gdyby powstał bliżej centrum, bo przyciągnie więcej klientów. Bo przecież to o rowery chodzi – prawda?

Zobacz też...