Uciążliwie głośno wokół placu Biegańskiego

Ratusz i pl. Biegańskiego
Ratusz i pl. Biegańskiego

Plac Biegańskiego jest miejscem wielu imprez masowych. Jednak taka oznaka życia miasta coraz bardziej utrudnia życie okolicznym mieszkańcom i ci coraz częściej zaczynają się skarżyć

Plac Biegańskiego początkowo nie był placem. Do czasu II Wojny Światowej był fragmentem alei Najświętszej Maryi Panny – Ratusz do dziś nosi adres NMP 45. Nawet ul. Nowowiejskiego nie istniała. Przed Ratuszem jego parcela była zagajnikiem takim, jaki okala przeciwległy kościół św.Jakuba. Dopiero po wojnie wykarczowano drzewa przed Ratuszem i wytyczono ul.Nowowiejskiego tworząc otwartą przestrzeń określoną przez cztery pierzeje, która przyjęła formę placu z górującym Ratuszem i pomnikiem Wani-wyzwoliciela od południa i zacienioną przestrzenią do wypoczynku od północy.

Plac Biegańskiego służył, jako duże skrzyżowanie. Imprez masowych nie organizowano – do spędów służył plac Pamięci Narodowej z pomnikiem (manifestacje państwowe) oraz Promenada XXX-lecia PRL (dziś Cz.Niemena). Dopiero w latach 90-ch rozpoczęło się organizowanie imprez na pl.Biegańskiego – głównie pożegnanie starego roku. Po remoncie, który wyparł z płyty wszelkie ogniska życia społecznego, wypromowano ideę placu do imprez celem zagospodarowania miejskiej kamiennej pustyni. Życie mieszkańców okolicznych domów zamieniło się w piekło.

Realia mieszkania w nowych warunkach opisała czytelniczka serwisu Fotoczewa w liście otwartym do Prezydenta Miasta, w którym opisała hałas emitowany przez ogródki letnie, przez imprezy oraz zaplecze techniczne (przedruk listu na końcu tekstu).

PRZECZYTAJ LIST CZYTELNICZKI >> ⇒

Za zamkniętymi oknami

Ratusz, pl. Biegańskiego

Ratusz, pl. Biegańskiego

Pojedyncze głosy lokatorów budynków przyległych do placu Biegańskiego pojawiały się od początku „epoki imprezowej” tego miejsca. Wszystkie wydarzenia związane są z obecnością nagłośnienia emitującego głównie muzykę. Niestety, to systemy najprostsze, oparte na głośnikach ogólnych rozgłaszających dźwięk w całej okolicy. Ten z kolei realizowany jest – odnieść można wrażenie – na zasadzie podkręcenia poziomu głośności na maksimum.

W dniu 13 czerwca br. w czasie spotkania mieszkańców dzielnicy Śródmieście z lokalną radą dzielnicy i prezydentem miasta pojawiły się głosy lokatorów bloków okalających plac Biegańskiego. Mówiono o konieczności życia za zamkniętymi oknami w upalne lato, mówiono o uciążliwości basów, w takt których drżą naczynia i meble. Inna z kobiet przytoczyła wyniki badań akustycznych, które zamówiła prywatnie do własnego mieszkania. Okazało się, że poziom hałasu w czasie imprez sięga nawet 90-100 dB, gdzie próg bólu to 140 dB, a start samolotu odrzutowego, to 130 dB.

promocja budżetu obywatelskiego, pl. Biegańskiego

promocja budżetu obywatelskiego, pl. Biegańskiego

Inna grupa skarg dotyczyła uciążliwości funkcjonowania zaplecza imprez plenerowych, czyli hałaśliwe próby muzyczne przy działającym już nagłośnieniu – odbywające się niekiedy od samego rana przy imprezach zaplanowanych na późne godziny popołudniowe oraz na ekipy monterów rozstawiających oraz składających scenę. Ci z kolei – zgodnie ze skargami lokatorów – prowadzą swoje prace w godzinach nocnych, a z pracami tymi wiąże się łoskot uderzanego metalu o metal i upuszczanych często elementów konstrukcyjnych na płytę placu.

W odpowiedzi na skargi obecna na spotkaniu zastępca naczelnika Wydziału Kultury częstochowskiego magistratu Magdalena Woch poinformowała, że miasto w 2017 roku organizuje tylko trzy imprezy, tj. „Dźwięki Komedy”, „Retro Festiwal” i imprezę sylwestrową. W każdym z przypadków wykonawcom zwracana jest uwaga na to, aby ograniczali swoje prace do pory dziennej oraz do ograniczenia prób.

Chcąc ograniczyć mieszkańcom dyskomfort magistrat stara się przenosić imprezy plenerowe w różne obszary miasta, jak amfiteatr przy Promenadzie Niemena, czy – choćby przykładem FrytkaOff – do parku Lisiniec. Wydział nie ma jednak wpływu na imprezy organizowane komercyjnie przez ciała zewnętrzne.

Prywatny robi, co chce

Juwenalia, pl.Biegańskiego [M.Biś]

Juwenalia, pl.Biegańskiego [M.Biś]

Miasto zdaje się być wytłumaczone w zakresie problematyki uciążliwości imprez organizowanych na płycie placu. Magistrat organizuje tam trzy imprezy w skali roku, a więc obciążenie dla mieszkańców statystycznie zostało zminimalizowane. Jednak przed Ratuszem co rusz organizowane są jakieś głośne imprezy. Za nie odpowiadają jednak prywatni organizatorzy, którzy zajmują teren na podstawie decyzji administracyjnej wydawanej już przez inny wydział magistratu – Wydział Mienia i Nadzoru Właścicielskiego.

Zapytaliśmy w Urzędzie Miasta, czy wraz z udostępnieniem placu nie można nałożyć określonych ograniczeń w emisji hałasu i późniejszego nadzoru nad nim. Okazuje się, że nie. Możliwości wydziału objaśnił nam Rzecznik Prasowy Włodzimierz Tutaj: – Wydział Mienia i Nadzoru Właścicielskiego wydając zgodę na zajęcie placu nie określa maksymalnego poziomu emisji dźwięku ani nie kontroluje tego poziomu, ponieważ nie ma do tego ani tytułu prawnego, ani możliwości dokonywania pomiarów – wyjaśnił dodając jednak: – W każdym piśmie potwierdzającym rezerwację na korzystanie z placu Biegańskiego jest zawarta informacja o konieczności ograniczenia emisji hałasu m.in. ze względu na odbywające się nabożeństwa w pobliskim kościele; ponadto organizator imprezy przejmuje pełną odpowiedzialność za mienie oraz bezpieczeństwo osób znajdujących się na udostępnionym terenie oraz odpowiada za ewentualne zakłócenie spokoju okolicznych mieszkańców – wytłumaczył.

Kawiarenki też hałasują

Naszą uwagę jedna z czytelniczek zwróciła ku ogródkom piwnym funkcjonującym w obrębie placu Biegańskiego. Jak napisała w liście otwartym do prezydenta miasta opublikowanym na naszym fanpage (sekcja „posty gości”):

„Od paru lat również na tymże placu funkcjonuje letnia knajpa z piwem Po pierwsze – kto i dlaczego wydał zgodę na utworzenie na placu Biegańskiego pijalni piwa czynnej całą noc? Pan tu nie mieszka i nie słyszy tych wrzasków i śpiewów do rana…”.

Kawiarenka letnia, pl.Biegańskiego

Kawiarenka letnia, pl.Biegańskiego

Podobne skargi pojawiają się na różnych płaszczyznach dyskusji. Zapytaliśmy więc i o wytyczne dotyczące emisji hałasu przez te obiekty. Okazuje się, że dla kawiarenek w ogóle nie przewidziano działalności związanej z emisją jakichkolwiek dźwięków, co za pośrednictwem rzecznika Tutaja wyjaśnił nam Wydział Mienia: – Zawierając umowę dzierżawy na kawiarenkę letnią nie uwzględniono bezpośrednio zapisów związanych z hałasem, ponieważ jej podstawowym rodzajem działalności nie jest organizacja imprez muzycznych, a kwestię zakłóceń np. ciszy nocnej, regulują ogólne przepisy porządkowe – dowiedzieliśmy się z korespondencji.

Wydział odniósł się jednak do sygnału o pojawiających się skargach na incydenty zakłócania spokoju: – Należy nadmienić, że umowa dzierżawy obowiązuje już trzeci sezon letni i dotychczas nie został zgłoszony problem uciążliwości związanych z głośnym odtwarzaniem muzyki, ale ponieważ problem jest obecnie zgłaszany, do dzierżawcy zostanie wystosowane pismo przypominające o konieczności zachowania odpowiednich zasad współżycia społecznego – poinformowano nas.

Uroki mieszkania w centrum

Temat uciążliwości imprez z placu Biegańskiego nie jest nowy. W publicznych dyskusjach z nim związanych pojawiają się co jakiś czas głosy kontrujące mieszkańców, wedle których ci mieszkając w centrum muszą się pogodzić z urokami takiej okolicy. Podobnie zauważa Urząd Miasta, którego rzecznik przekazał nam następujące stwierdzenie: – Oczywiście miasto ma świadomość niemożności zlikwidowania wszelkich uciążliwości związanych z wydarzeniami plenerowymi, organizowanymi w centrum. Z drugiej strony mieszkaniec centrum każdego większego miasta musi się liczyć zarówno z plusami, jak i minusami takiej lokalizacji swojego miejsca zamieszkania. Wielu częstochowian oczekuje oferty kulturalno-rozrywkowej w centrum miasta, o czym świadczy dobra frekwencja na wielu wydarzeniach – oznajmił w imieniu magistratu Włodzimierz Tutaj.

Ogród publiczny, pl.Biegańskiego [M.Biś]

Ogród publiczny, pl.Biegańskiego [M.Biś]

Trzeba jednak pamiętać, że polskie warunki panujące na szeroko pojętym rynku mieszkaniowym nie pozwalają na elastyczność wyboru miejsca zamieszkania. Raz, że rynek mieszkań czynszowych (wynajem na postawie ustawy) praktycznie przestaje istnieć, miejsce którego zajęły czarnorynkowe stancje (mieszkanie bez meldunku z nieprzepisowym czynszem), a sprzedaż mieszkania i kupno innego nie jest sprawą tak oczywistą. Jednocześnie wiele mieszkań w okolicy placu Biegańskiego, to mieszkania komunalne – przydzielone przed wielu laty z tzw. „kwaterunku”, co oznacza, że o wyborze miejsca absolutnie nie może być mowy. Jeżeli nawet część z nich została wykupiona na własność przez lokatorów, to wracamy do kwestii łatwości sprzedaży takiego mieszkania, przy czym warto zwrócić uwagę na potencjalnie zniżoną wartość lokalu warunkowaną właśnie uciążliwym hałasem.

Warto też zauważyć, że w naszej kulturze nie istnieje coś takiego, jak stała migracja – dla zdecydowanej większości Polaków miejsce zamieszkania postrzegane jest, jako element tożsamości, której po prostu się nie zmienia. Nie czarujmy się – Polacy lubią zapuszczać korzenie, inaczej niż Amerykanie przeprowadzający się niemal co chwilę.

Inna sprawa – w świetle powyższych warto zwrócić uwagę na inną kwestię, która ma związek z przytoczoną pobieżnie na początku tekstu historią placu Biegańskiego. To mieszkańcy okolicznych budynków byli tu „pierwsi”. Mieszkali wcześniej, niż pojawił się imprezowy charakter placu. Nawet mając wybór miejsca zamieszkania, to nie mogli uwzględnić głośnych imprez, bo tych po prostu nie było. Mieszkańcy zostali postawieni przed faktem dokonanym.

Bronić się przed hałasem

Czy mieszkańcy pozostają więc bezbronni wobec huku głośników scenicznych? I tak, i nie. Wydział Ochrony Środowiska za pośrednictwem rzecznika Tutaja wyjaśnił: – Zgodnie z art. 51 Kodeksu wykroczeń, zakłócanie porządku poprzez naruszanie m.in. spokoju stanowi wykroczenie, a osoba która uznaje, że jej prawo do wypoczynku zostało naruszone, ma prawo interweniować doraźnie (zgłosić sprawę straży miejskiej lub policji) lub złożyć zawiadomienie do odpowiednich organów – wytłumaczył dodając: – Odpowiedzialna jest w tym przypadku osoba dopuszczająca się takiego naruszenia. Trzeba mieć jednocześnie na uwadze charakter placu jako przestrzeni publicznej, dla której należy przyjąć nieco inne standardy. Wykroczeniem będzie zachowanie, które odbiega w sposób znaczący od przyjętego w danym momencie i miejscu zwyczaju określonego postępowania i które pozostaje w ostrej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego – zaznaczył.

Straż Miejska, pl.Biegańskiego [M.Biś]

Straż Miejska, pl.Biegańskiego [M.Biś]

Jak się bronić przed hałasem? Urząd Miasta w korespondencji dziennikarskiej wskazał art. 156 ustawy Prawo ochrony środowiska i art. 51 Kodeksu wykroczeń – w obu przypadkach kompetencje mają zarówno Policja, jak i Straż Miejska. W przypadku samego hałasu ze strony udźwiękowienia, czy ekip technicznych, oprócz skarg telefonicznych (tryb alarmowy) warto składać je pisemnie, systematycznie oraz ze strony większej ilości mieszkańców. Jeżeli bowiem sprawca czynu będącego przedmiotem potwierdzonej później skargi będzie się powtarzał, to wykroczenie (o ile zostanie stwierdzone) będzie mogło zostać potraktowane, jako uporczywe, czyli wiążące się z bardziej dotkliwymi konsekwencjami.

Prawda jest taka, że Urząd Miasta też nie może rozłożyć bezradnie rąk. Wystarczy wymagać stosowania określonego typu nagłośnienia albo techniki nagłaśniania, np. poprzez stosowanie głośników kierunkowych skupiających dźwięk jedynie w przestrzeni placu. Albo poprzez rozmieszczenie zwykłych głośników w obrębie placu i cichsze ich nastawienie. Wystarczy dobra wola, bo możliwości są. Docierają do nas relacje osób uczestniczących w festiwalu disco-polo w Olsztynie, które twierdzą, że koncert słyszalny był tylko przed sceną, zaś dookoła wiadomo było tylko, że gdzieś może mieć miejsce jakiś koncert, ale bez możliwości podsłuchania. Czyli da się!

Docenić należy też starania Urzędu Miasta zmierzające do rozproszenia wydarzeń po terenie całego miasta. Ale w tej sytuacji „problematyczne” stają się imprezy organizowane przez podmioty zewnętrzne, które skupiają się głównie na płycie przed Ratuszem. Może warto rozważyć wprowadzenie kalendarza udostępnień placu przewidującego „okienka” np. jeden raz w miesiącu i procedury przewidującej sugerowanie innych lokalizacji w przypadku zajęcia wolnego terminu?


A może zainteresuje Cię coś poniżej?