Pełnego przejścia dla pieszych przy Mleczarzu nie będzie

Przebudowywane przejście

Aktywiści skupieni wokół sprawy wytyczenia przejścia dla pieszych przez al.Wyzwolenia na wysokości ul.Baczyńskiego poinformowali, że ich starania pozostały bez skutku… prawie

Przypomnijmy – temat wytyczenia przejścia dla pieszych przez al.Wyzwolenia koło dawnego „Mleczarza” pojawił się wraz z informacją o przystąpieniu Miejskiego Zarządu Dróg i Transportu do remontu obiektu inżynieryjnego w postaci tunelu między osiedlami A i B w dzielnicy Północ. Tunel ten przez lata (od 1984 r.) służył także skomunikowaniu przystanków tramwajowych jeżdżących środkiem tej arterii – arterii, dodajmy, prowadzącej donikąd.

Autostrada donikąd

Zagadnienie celowości alei Wyzwolenia również było poruszane w trakcie dyskusji nad wytyczeniem pełnoprawnego przejścia naziemnego nad międzyosiedlowym tunelem, bowiem aleja Wyzwolenia została wybudowana w postaci dwujezdniowej drogi z dwoma pasami ruchu na każdej ze wstęg. Z założenia droga ta miała – wraz z tramwajem – prowadzić do kolejnej dzielnicy mieszkaniowej w dzielnicy Wyczerpy, ale nie tam, gdzie obecnie stoją bloki, bowiem zarówno projektowane osiedle, jak i kontynuacja alei Wyzwolenia nigdy nie powstały. W efekcie „osiedlówka” o przekroju drogi tranzytowej prowadzi donikąd, a wieńczy ją podstacja zasilająca północny odcinek sieci tramwajowej oddalona od jej krańca o pół kilometra.

Al.Wyzwolenia miała być drogą tranzytową – nie miały jej przecinać przejścia dla pieszych zlokalizowane w „miejskich” odległościach, lecz rzadziej. Dlatego zbudowano tunel, a nad obecną ul.Fieldorfa miał powstać wiadukt dla tramwajów – nie wiemy, czy przypadkiem nie miał też przenieść ruchu kołowego.

Ustrój gospodarczy kraju jednak zmienił się, a plany z braku środków na ich realizację, porzucono. Został tunel koło sklepu „Mleczarz” oraz kraniec tramwajowy w postaci pętli ułożonej na tymczasowym – jak się okazało: po wszech czasy – nasypie. Pozostała jeszcze szerokość drogi – zarówno samych jedni, jak i pasów ruchu. Konstrukcyjnie przeznaczone do rozwijania prędkości w okolicy 100 km/h z teoretycznym ograniczeniem faktycznie zdają się temu służyć. Pomimo zarzucenia tranzytowego charakteru tej osiedlowej już drogi, przejść dla pieszych w newralgicznym miejscu nie wyznaczono.

Tunel, to nie przejście

Przeciwnicy idei naprawienia epokowego błędu zarzucali adwersarzom, że przejście przecież w omawianym miejscu jest – podziemne. Argumentację tą stosował nawet Miejski Zarząd Dróg i Transportu, którego przedstawiciele uparcie twierdzili, że nie zebra nie powstanie, bowiem przejście już jest – podziemne, a przepisy zabraniają wytyczania przejść w odległościach nie mniejszych, niż (w tym przypadku) 200 metrów.

Jak dowiedziono, tunel nie jest przejściem dla pieszych. To obiekt inżynieryjny, którego istnienie określa nie prawo drogowe, a prawo budowlane. Przejście podziemne oznaczane jest również zupełnie innym znakiem drogowym, aniżeli przejście przez jednię. Oznacza to, że istnienie tunelu nie wyklucza istnienia zebry na wierzchu, do czego przekonują się kolejne, największe miasta Polski. Z kolei kraje rozwinięte dawno tunele zlikwidowały lub zmieniły ich przeznaczenie.

Brak dobrej woli

Tramwaj w Czestochowie

Tramwaj w Częstochowie

Krytycy zarzucali także brak logiki podnoszonego postulatu: po co wytyczać przejście, jeśli można przejść pod jezdniami – pytali. Część z nich miała zapewne na myśli komunikację między osiedlami A i B. W tym przypadku tunel jest przydatny, dlatego nikt nie wnosił o jego zasypanie. Aktywistom miejskim chodziło przede wszystkim o skomunikowanie obu osiedli z przystankami tramwajowymi.

Młodemu i sprawnemu człowiekowi trudno jest zrozumieć starszych od siebie. Nie chodzi o staruszków, którzy w dużej części mają trudności w poruszaniu się. Chodzi także o osoby nieco starsze – choćby o (także młodych) rodziców, czy osoby niosące pakunki ze sprawunkami lub innymi materiałami. Wszyscy poruszający się komunikacją miejską – podstawowym środkiem lokomocji w krajach rozwiniętych – muszą wejść w tunel korzystając ze stromych schodów.

MZDiT zaplanował budowę schodołazów, czyli kosztownych w utrzymaniu urządzeń elektrycznych w postaci platform jeżdżących po jednej ze ścian. Platformy te z założenia mają służyć niepełnosprawnym (domyślnie: na wózkach), ale nikt nie zabroni korzystać z nich także rodzicom z wózkami, czy innym osobom nie mogącym pokonać schodów. Sęk w tym, że jednorazowo może z niej skorzystać jedna osoba, a sama podróż nie należy do najefektywniejszych.

Wśród polskich miast wypuszczających spod ziemi wyróżnić można Warszawę, która wytyczyła niedawno przejścia naziemne nad tunelami na najbardziej uczęszczanych skrzyżowaniach. Rzecznik prasowy drogowego odpowiednika MZDiT w rozmowie z dziennikarzem serwisu transport-publiczny.pl powiedział, że do takiego działania potrzebna jest po prostu dobra wola [link].

Częściowe zwycięstwo

W sprawę włączyła się między innymi radna miasta Jolanta Urbańska, która niedawno otrzymała odpowiedź na pytania dotyczące przejścia przez Wyzwolenia. Pismo od zastępcy prezydenta miasta Mirosława Soboraka opublikowała na swoim profilu w serwisie Facebook, a czytamy w nim m.in., że „poruszanie się osób niepełnosprawnych na perony [tramwajowe] zaplanowano poprzez platformy oraz częściowe dojścia do peronów w poziomie Alei Wyzwolenia”. Oznacza to, że przejścia naziemne powstaną, ale nie będą funkcjonalne, bo nie przewidziano ich również na torowisku. W efekcie osoby chcące przedostać się między przeciwległymi stronami alei Wyzwolenia a peronami tramwajowymi nadal będą musiały korzystać ze schodów.

Przejście naziemne – jednolite przez całą szerokość arterii – miało umożliwić przedostanie się z dowolnej strony alei na dowolny peron nie tylko tramwajowy, ale także autobusowy, bo w tym miejscu zatrzymują się także autobusy. A po wykonaniu robót przyjezdni od strony miasta bez trudu dostaną się na osiedle A, ale np. w stronę ulicy Iwaszkiewicza już nie – i na odwrót.

Osiedlowa autostrada

Aktywiści wnosili również o funkcjonalne zwężenie jezdni alei Wyzwolenia – z dwu pasów ruchu na każdej z jedni na jeden, zaś te uwolnione od ruchu kołowego służyłyby zaspokojeniu nienasyconego głodu miejsc parkingowych zmotoryzowanej części mieszkańców okolic. Zwężenie jezdni – za sprawą szczegółów architektonicznych – umożliwiłyby wytyczenie w pełni funkcjonalnego oraz bezpiecznego przejścia bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów na roboty budowlane.

Wybudowana u schyłku PRL autostrada donikąd, umożliwiająca jedynie „skręt koło lasu” na końcu, pozostanie taką, jaką oddali partyjni dygnitarze w styczniu 1984 r. Jak czytamy na facebookowym fanpage „Chcemy przejścia dla pieszych przez Al.Wyzwolenia”:

Dojścia do peronów górą będą tylko na jedną stronę ulicy, i to przez 2 pasy ruchu w miejscu gdzie auta jeżdżą po 80km/h. Czyli niepełnosprawny mieszkaniec Iwaszkiewicza 6, po powrocie z centrum miasta zjedzie schodołazem w dół, a później czeka go wspinaczka po długich i stromych schodach. Matki z wózkami czeka to samo.

Oznacza to, że wytyczone przejścia nie będą w pełni bezpieczne. Taka konsekwencja jest łatwa do przewidzenia dla laika, co podkreślił jeden z komentujących pisząc: Zrobili na odczep się w taki sposób, żeby potem powiedzieć : a nie mówiliśmy, że będzie niebezpiecznie?.

Samo przejście naziemne jest potrzebne. Stara prawidłowość inżynieryjna mówi, że pieszy głosuje nogami. Bywało dawniej, że najpierw pozwalano ludziom wydeptywać ścieżki, w śladzie których budowano następnie chodniki.

Przez aleję Wyzwolenia również takie „głosowanie” ma miejsce. Zarówno osoby ociężale poruszające się, jak i sprawni fizycznie przechodzili przez jednię, a wcześniej najsprawniejsi przeskakiwali przez stojące tam onegdaj płoty. Bez schodów jest po prostu wygodniej. Tak będzie pewnie po oddaniu inwestycji.

Pytanie tylko, po co na osiedlowej drodze dwa pasy ruchu w każdą ze stron? O to pytają też retorycznie aktywiści:

Auta tutaj, na długiej prostej, wieczorami i nocą pędzą nawet po 80-100km/h. Wypadek to kwestia czasu.. I co potem? Likwidacja zebry, czy zwężenie do 1 pasa? Auta do teraz w stronę pętli jeżdżą jednym pasem. Po co wracać do dwóch pasów?”.

Podziel się swoimi przemyśleniami na Facebook >>

Zobacz też...