Popraw estetykę miasta – głosuj

plakaty | fot.: Marcin Biś

Urząd Miasta Częstochowy udostępnił mieszkańcom ankietę, w której mieszkańcy mogą sprzeciwić się obecności w przestrzeni publicznej pstrokacizny nachalnych i bezczelnych reklam

Budżet partycypacyjny

Budżet partycypacyjny

Czy kiedykolwiek idąc miastem nie zastanawiałeś się, jak pięknie wygląda takie dobro wspólne, jakim jest przestrzeń? Czy kiedykolwiek czerpałeś informację o potrzebnych Ci usługach ze ścian kamienic, z płotów, czy bilbordów? Czy nie irytują, bądź nie niepokoją Cię błyskające nachalnie telebimy? Czy w ogóle czytałeś ich zawartość? Czy do niedawna mogłeś swobodnie zidentyfikować autobus miejski pośród wielu kolorowych autobusów jeżdżących po mieście?

Większość odpowiedzi zapewne będzie przecząca. Reklamy, szyldy i inne tablice są nachalne, agresywne, kiczowate, pozbawione swojego sensu, bo przestały być skutecznym sposobem przekazania informacji. Nikt nad tym nie panuje, a i wizytówka miasta z tego marna.

Jasne, że syf

Skrzyżowanie al. Niepodległości i ul. Bór

Skrzyżowanie al. Niepodległości i ul. Bór

Obserwując inwencję twórczą lokalnych przedsiębiorców oraz rzekomych specjalistów od reklamy i promocji można odnieść wrażenie, że wszyscy kierują się zasadą: tym skuteczniej, im jaskrawiej, więcej i bliżej odbiorcy. Przejawia się to w ogromnych jaskrawych tablicach informacyjnych placówek handlowo-usługowych – zamiast tradycyjnego skromnego szyldu, w ogromnych i pstrokatych planszach reklamowych – stosowanych poza miejscem działalności, w koziołkach różnorakiej treści niemal rzucanych przechodniom pod nogi, w gigantycznych figurach wyobrażających artykuły spożywcze niemal rzucanych przechodniom w oczy, a nawet płachtach zwanych ambitnie bannerami – jakby to miało wmówić odbiorcy wysoki poziom specjalizacji autora. Niekiedy nie widać nawet pierwotnej bryły budynku, czy detali architektonicznych. A jeśli jeszcze zaślepić okna i szklane drzwi wyblakłą od słońca okleiną, to mamy komplet… ny chaos! Ale gdyby było go mało, to można go z powodzeniem spotęgować agresywnie migającymi ekranami emitującymi… coś, bo nikt na to nie patrzy, bo się zwyczajnie nie da. Szkoda, że przy okazji obserwacja otoczenia też jest utrudniona. To istotne, bo można zrobić sobie krzywdę wpadając na kolejny nośnik niechcianych treści umieszczony na chodniku.

Nie trzeba mówić, że przy takim natłoku treści ich przekaz wzajemnie się niweluje, bo tworzy jednolity (acz wulgarny i przaśny) szum informacyjny (raczej dezinformacyjny). Dodatkową szkodą jest wytłumienie koniecznych w ekspozycji treści takich, jak adres ulicy, budynku, czy identyfikacja instytucji użytku publicznego. A jeżeli pośród licznych tablic nikną znaki drogowe, to o niszczęście nietrudno.

Jasne, że porządki

Detale scenografii

Detale scenografii filmowej

Urząd Miasta Częstochowy opublikował na łamach swojego serwisu internetowego ankietę pozyskującą opinię chętnych do wypowiedzi mieszkańców na temat reklam umieszczanych w przestrzeni miasta. W jednym z opracowań powiedziano wprost: działania przedsiębiorców, administratorów i właścicieli nieruchomości w znacznej mierze degradują jakość środowiska kulturowego i przyrodniczego.

Służby prezydenta miasta przystąpiły do przygotowania uchwały o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Dla określenia jej rozległości i kształtu przeprowadza się konsultacje społeczne. Osoby, którym problematyka nie jest obojętna, mogą wypowiedzieć się na np. czy reklamy szpecą, dobrze informują, a może jest ich za dużo w naszym mieście, co przeszkadza w ich odbiorze, a także które z nich należałoby wykluczyć lub ograniczyć.

O sobie także

autobus w I al. NMP [© autor]Wśród pytań ankietowych należy zwrócić uwagę na te traktujące o miejskich reklamach wywieszanych w poprzek alei NMP, o uciążliwości których przekonał się każdy fotograf, fotoamator, czy filmowiec chcący wykorzystać plener historycznej arterii.

Dodatkowo poruszono problem reklam wożonych na karoseriach autobusów i tramwajów od wczesnych lat 90-ch ub. wieku – dziś już dużo mniej nachalnych. Największym problemem przez nie generowanym było zasłanianie okien oraz trudność w identyfikacji autobusu miejskiego oraz linii przez niego obsługiwanej.

Te zjawiska również można ocenić krytycznie.

Własność prywatna, a przestrzeń publiczna

plakaty | fot.: Marcin Biś

plakaty | fot.: Marcin Biś

W lokalnych forach już pojawiły się dyskusje dotyczące idei ograniczenia zdziczałego zjawiska. Jedni wyrażają zadowolenie i poczucie zadośćuczynienia ich oczekiwaniom. Z kolei inni – głównie przedsiębiorcy i wolnościowcy nurtu amerykańskiego zarzucają kolejne zniewolenie oraz ograniczanie ich swobody. Kto ma rację? Nośniki większości reklam lub pseudoszyldów umieszczane są na elewacjach kamienic stanowiących własność prywatną. W tej materii dyskusja o ekspozytorach informacji umieszczanych w pasach drogowych jest bezpodstawna. Niby nie wolno ingerować w wolność własności prywatnej, ale pojawia się tu inny aspekt – wolność do swobodnego korzystania z przestrzeni publicznej. A nachalne treści reklamowe i informacyjne tą wolność ograniczają.

Dodatkowo można zastosować w tym miejscu inne porównanie – ciało jest indywidualną własnością każdego człowieka. W teorii więc można z nim robić to, co się podoba, na przykład tatuować, czy przekłuwać nawet tulejami. Wszystko to można odsłonić. W naszych realiach kulturowych przyjęto jednak, że tak zwane wstydliwe części ciała należy zasłaniać, co skodyfikowano w Kodeksie Wykroczeń w zapisach mówiących o wybryku nieobyczajnym prowadzącym do zgorszenia. Pojawia się więc podobny konflikt interesów – właściciel ciała chce wyeksponować w imię wolności swoje niekiedy nieestetyczne genitalia, ale otoczenie sobie tego nie życzy i prawo stoi po stronie tych drugich, czego nikt nie neguje. Ten element zresztą jest ostatnio rozszerzany w niektórych miejscach w Polsce i na świecie o nagie torsy i brzuchy u mężczyzn poza plażami, co odbywa się w akompaniamencie walki o estetykę przestrzeni publicznej motywowaną niechęcią do bycia narażanym na nieestetyczne widoki, a więc wynikającej z potrzeby wspólnoty.

Wypełnij ankietę

Ankieta w prostej elektronicznej formie dostępna jest z poziomu internetowej strony głównej miasta oraz pod niniejszym linkiem – czas na wypowiedź trwa do końca bieżącego roku. Do końca marca zaś mają być opublikowane wyniki.

Zobacz także:

Zobacz też...