Zrobią audyt przejść i chcą rzecznika pieszych

Skrzyżowanie w dz. Trzech Wieszczów

Grupa aktywistów społecznych reprezentowanych przez radnego Marcina Marandę przeprowadzi audyt przejść dla pieszych, którego wyniki mają pomóc zarządowi dróg projektować bezpieczniejsze i wygodniejsze przejścia. Wdrażaniem uwag miałby się zająć społeczny rzecznik pieszych

Skrzyżowanie w dz. Trzech Wieszczów

Skrzyżowanie w dz. Trzech Wieszczów

Częstochowa zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w liczbie wypadków, w których piesi zginęli lub zostali ranni na dłużej, niż 7 dni. Generalnie wśród przyjezdnych zdaje się krążyć opinia, jakoby była ona miastem antypieszym. Trudno zadać temu kłam, kiedy trzeba długo czekać na możliwość przekroczenia jezdni, aby w końcu przez nią przebiec, bo zielone trwa 10 sekund, po czym iść chodnikiem bezkarnie zastawionym przez samochody rozpieszczonych przez włodarzy miasta kierowców. Kiedy zaś nie ma świateł, to pokonanie szerokachnej jezdni trwa krócej, bo nie trzeba czekać niekiedy i trzech minut, ale przechodzi się z duszą na ramieniu, bo rajd samochodów nie jest nijak ograniczany w imię archaicznie pojmowanej przepustowości.

Zebry do kontroli

Grupa aktywistów społecznych skupionych wokół stowarzyszenia Mieszkańcy Częstochowy reprezentowanych na forum magistratu i jego agend przez radnego Marcina Marandę przygotowała u podstaw audyt, czyli kontrolę, krytyczny przegląd przejść dla pieszych: – Audyt przeprowadzimy w dzielnicy Trzech Wieszczów, bo z uwagi na liczebność nie jesteśmy w stanie przeprowadzić go na większym obszarze – poinformował Marcin Maradna.

– Do audytu przygotowywaliśmy się od dawna – powiedziała Magdalena Bednarek, członkini rady dzielnicy i opowiedziała o chwili narodzin pomysłu: – Ponad pięć lat temu zostałam poważnie potrącona na przejściu dla pieszych przez ul. Sobieskiego przy ul. Korczaka. Była zima, przejście słabo oświetlone po zmierzchu i zlokalizowane jest w zatoce przystankowej (będącej jednocześnie tzw. prawoskrętem – przyp.red.). Rehabilitacja trwała długo i nie byłaby potrzebna, gdyby przejście nie miało wspomnianych wad – oceniła.

Aktywista MCz Marek Kuliński dodał od siebie: – Wielokrotnie obserwowałem przejścia po zmierzchu pod kątem widoczności. Zauważyłem, że nawet w najgorzej oświetlonych miejscach przejścia z wyraźnie namalowanymi pasami są lepiej widoczne, a wiele z nich przecież jest wytartych – zauważył, aczkolwiek przyznał, że w momencie inauguracji akcji MZDiT przeprowadza odświeżanie tych znaków.

Każde z przejść zostanie zbadane z dwu stron: pieszego i kierowcy. Kontrolujący posłużą się ustandaryzowanymi formularzami zawierającymi wady, o których można powiedzieć, że są powszechne. I tak po stronie pieszego wyróżnić można takie mankamenty, jak: ograniczoną widoczność samochodów przez geometrię drogi, ukształtowanie terenu, znaki drogowe, roślinność, inne pojazdy lub budynki albo inne elementy infrastruktury. Do tego będzie można jeszcze wskazać zbyt szerokie jezdnie, brak azyli, krawężniki, strome niwelety i brak wyposażenia dla niewidomych w postaci sygnałów dźwiękowych, i wybrzuszeń w nawierzchni.

Po stronie kierowców będzie można wypunktować następujące wady: brak oznakowania pionowego – albo jego zniszczenie, zasłonięcie, brak oznakowania poziomego – albo zniszczenie, ograniczoną widoczność pieszego po zmierzchu, poprzez ukształtowanie terenu bądź drogi, a także za sprawą zasłonięcia przez inne pojazdy.

Niebezpieczne serce Trzech Wieszczów

Konferencja inaugurująca audyt odbyła się w sercu dzielnicy Trzech Wieszczów, czyli u zbiegu al.Boh.Monte Cassino i ulic Słowackiego, Śląskiej, Korczaka – nieopodal śladu dawnej linii kolejowej Herby-Częstochowa. Mimo, że skrzyżowanie to jest nowe, to jest bardziej niebezpieczne, niż niejedno stare i przeciążone. W grudniu ubiegłego roku doszło do śmiertelnego potrącenia pieszego na przejściu przez ul. Korczaka, zaś na kolejnym przejściu, już przez Boh. Mt.Cassino, od momentu przebudowy doszło do trzech potrąceń. W czasie konferencji doszło nawet do kolejnego zdarzenia – kolizji przez przejściem.

Mieszkaniec pobliskiego domu przy ul. Korczaka 15, którego posesję obcięto – jak twierdził, bez rekompensaty – pod budowę łącznika z ul. Śląską, poinformował, że płyta skrzyżowania była już reorganizowana, bo nawet kierowcy mają na nim problem z widocznością. Jego zdaniem wiele pomogłoby ustanowienie standardowego skrzyżowania o ruchu okrężnym. Z kolei Kuliński sugeruje kolejne rozwiązania: zwężenie Korczaka i zastosowanie tzw. poduszek berlińskich, czyli częściowych progów zwalniających.

Jak zauważył Maranda, rano przed konferencją (2 września) skrzyżowanie było kontrolowane przez Policję, ale jak zauważył: – Tak szczegółowego przeglądu, jak przygotowany przez nas, dotąd jeszcze nie było – ocenił.

Rzecznik – groteskowy i potrzebny

– Wskutek audytu może się okazać, że przejścia są źle zlokalizowane, albo zasłonięte przez drzewa, przy czym nie chodzi o postulowanie ich wycinki – wytłumaczył Maranda. – Chodzi o wskazanie błędów popełnionych przy wytyczaniu przejść i unikanie ich popełniania przy wyznaczaniu kolejnych – wyjaśnił. Marek Kuliński stwierdził, że wiele mankamentów można albo usunąć, albo zniwelować dostępnymi i sprawdzonymi środkami technicznymi.

– Pilnowaniem prawidłowego wyznaczania przejść miałby się zająć społeczny rzecznik praw pieszych – wyjaśnił Maranda. Proponowana przez niego funkcja miałaby działać na zasadzie podobnej do innych konsultantów, jak np. ds. komunikacji rowerowej z tą jednak różnicą, że ten ds. pieszych miałby cechować się widoczną niezależnością za sprawą pracy społecznej (tj. nieodpłatnie) oraz pochodzenia spoza układu politycznego. – Na to stanowisko zaproponowaliśmy Kamila Rajczyka, znanego z pracy w Śląskiej Inicjatywie Rowerowej – poinformował radny Maranda.

Osoba Rajczyka została wyłoniona po konsultacjach wewnątrz środowiska przeprowadzonych przez radnego. Kamil Rajczyk zna dobrze kwestie związane z ruchem pieszych, bo MZDiT uparcie łączy go z ruchem rowerowym, z czym ten zajadle walczy. Jednak Rajczyk sam podkreśla: – Jeżeli pojawią się jakieś kontrowersje związane z moją osobą, to nie widzę problemu, aby na to stanowisko wyłonić kogoś w otwartym konkursie – deklaruje.

Komentarz: jakie zarządzanie, takie inicjatywy

Idea powołania rzecznika praw pieszych może wydawać się śmieszna i już teraz jest wyszydzana przez niektóre środowiska polityczne. Trzeba jednak zauważyć, że w realiach częstochowskich inicjatywa ta wydaje się być naturalną odpowiedzią na sytuację pieszych, czy nawet krzykiem rozpaczy. Szczególnie trzeba podkreślić oddolny charakter inicjatywy.

Jeżeli więc inicjatywy mieszkańców postrzegać w charakterze reakcji na działania władz miasta – rodzaj papierka lakmusowego – to w tym miejscu należy zadać pytanie: Jak bardzo musi być źle, jeżeli takie groteskowe pomysły wydają się być naturalnym rozwiązaniem problemu? Ci, którzy miasto pokonują pieszo, znają odpowiedź.

ZOBACZ GALERIĘ

A może zainteresuje Cię coś poniżej?