Rowerowy cyrk przy komendzie Policji

Zrobili to, co zrobić chcieli – opisywane przez nas niedawno plany utworzenia rowerowego bajpasa przez ciasny parking zostały spełnione. Znaków jeszcze nie ustawiono, ale już widać, do czego zobligowany będzie rowerzysta

KMP w Częstochowie przed budową bajpasu

KMP w Częstochowie przed budową bajpasu

W grudniu 2015 r. opisaliśmy postulat Komendy Miejskiej Policji [link], której kierownictwo najpierw doprowadziło do likwidacji ciągu pieszo-rowerowego wiodącego koło peronu przystankowego przed gmachem komendy, po czym – kiedy w lokalnych mediach wynikła burza – postulowała „odbudowę” w wersji rzekomo bezpiecznej przez ciasny parking za przystankiem. Przyczyna była prozaiczna – rowerzyści mieli stwarzać zagrożenie dla pasażerów komunikacji miejskiej oczekujących na przystanku oraz mieli być narażeni na kolizję z wozem policyjnym wyjeżdżającym alarmowo do zdarzenia bramą od strony ul. Popiełuszki.

Żądania obalające argument

Później kierownictwo KMP zaprzeczyło temu koronnemu argumentowi proponując wytyczenie ciągu dla rowerzystów przez ciasny parking pod płotem komendy i poprzez… podjazd do tej samej bramy, z której rzekomo „wyskakują” radiowozy „na bombach”. Oznacza to, że rowerzysta już nie tylko może zostać uderzony przez policyjny pojazd od boku w czasie poprzecznego przejechania przez podjazd. Po zmianach będzie jechał dokładnie tym samym podjazdem i – zakładając, że Policjanci jeżdżą bezpiecznie – będzie blokować wyjazd samochodu służbowego.

Nie musimy oczywiście wspominać, że radiowozy najczęściej można uświadczyć w czasie korzystania z bramy przy al. Jana Pawła II oraz przy ul. św. Jana (na tyłach komendy).

Stało się

W grudniowym tekście przewidywaliśmy wycięcie pięknego drzewa stojącego na narożniku policyjnej posesji, które mogłoby zasłaniać wzajemną widoczność rowerzystom korzystającym z drogi przez parking i z ciągu wzdłuż al. Jana Pawła II. Tak też się stało – wbrew naszej krytyce popieranej przez środowiska rowerowe aktywnie uczestniczące w życiu administracyjnym miasta, drzewo zostało wycięte oraz wybudowano łącznik między alejką pieszo-rowerową a parkingiem. Nie ustawiono jeszcze oznakowania wytyczającego tamtędy drogę dla rowerów tak samo, jak nie zabezpieczono swobody przejazdu rowerzystom przez parking. A będzie to konieczne, bo nasza grudniowa wizyta z aparatem udowodniła, że i to miejsce jest zastawiane przez samochody. Konieczność jest tym bardziej paląca, że w świetle obecnych przepisów rowerzysta zobowiązany jest korzystać z drogi rowerowej i ciągu pieszo-rowerowego bez względu na to, w jakim stanie one są. Jazda jezdnią – o wiele wygodniejsza i bezpieczniejsza – jest w takiej sytuacji zakazana.

Komu to przeszkadzało?

Dziwi gorliwość miejskiego kierownictwa Policji w tak błahej sprawie. Policja nie ingeruje, kiedy pasu ruchu w mieście mają szerokość autostradową, co jest najistotniejszą pośrednią przyczyną wielu kolizji i wypadków, w tym potrąceń pieszych. Policja nie ingeruje w funkcjonowanie nielegalnych przejazdów rowerowych, czyli tych wyposażonych w przyciski do zamawiania zielonego światła. Policja nie ingerowała w inne miejsca, gdzie droga rowerowa przebiega przez, bądź tuż obok peronu przystankowego – a takich miejsc w mieście są dziesiątki.

Przyczyny można upatrywać być może w tym, kto korzysta z frontowego parkingu? Nie będziemy już tego ustalać. Fakt DOKONANY bowiem jest taki, że w mieście powstał kolejny rowerowy bubel – tym razem inspirowany przez tych, którzy mają strzec bezpieczeństwa na drogach.

ZOBACZ, JAK OBECNIE WYGLĄDA SCENERIA PRZED KOMENDĄ

A może zainteresuje Cię coś poniżej?