Przegląd subiektywny – po remoncie ul. Rocha

Odwiedziliśmy plac budowy ulicy Rocha przebudowywanej między Rynkiem Wieluńskim a ul.Jadwigi i sprawdziliśmy, co otrzymają użytkownicy tej drogi oraz mieszkańcy domów

Ul. Rocha u schyłku remontu

Ul. Rocha u schyłku remontu

Genialny reżyser filmów grozy – Alferd Hitchckock – powiedział: „Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć”. Jeżeli odwiedzić remontowany odcinek ulicy św. Rocha od ulicy Jadwigi i zmierzać nim ku Rynkowi Wieluńskiemu, to mamy suspens w czystej, aczkolwiek drogowej postaci.

Było – zielono. Będzie – gorąco

Wspomniany odcinek ulicy Rocha był – przynajmniej w teorii – zielony. Jezdnię od chodników dzieliły szpalery drzew oraz trawniki. Korony drzew były szerokie i dobrze zadbane w słoneczne upalne dni mogły dawać wytchnienie kierowcom – nawet tym, którzy zadowalają się ułudnym komfortem klimatyzacji w nowszych pojazdach, a także rowerzystom i pieszym.

Zapis ogłoszenia przetargowego stanowi jasno: „Wycinka i nasadzenia drzew oraz założenie trawników przy projektowanej ulicy wraz z roczną pielęgnacją gwarancyjną”. Owszem – nasadzono nowe drzewa, ale – jak zwykł mówić Tomasz Haładyj znany z redagowania lokalnego wydania Gazety Wyborczej, w której jeszcze publikuje – są to szczotki, czyli po rozwinięciu się ich korony nigdy nie będą szerokie, a strzeliste, jak szczotki do mycia butelek i nigdy nie dadzą nikomu cienia.

Wykonawca nie będzie musiał szczególnie martwić się o pielęgnację nowych trawników, bo… tych prawie nie ma. Wszystkie wolne powierzchnie, których nie zagospodarowano drogowo, wypełniono kamieniem brukowym. Jedyne połacie trawy stwierdziliśmy na początku i na końcu. Pielęgnacja nie będzie absorbująca.

Jako, że drzewa-szczotki nie dadzą cienia, to utwardzona betonem i kamieniem nawierzchnia będzie absorbować dużo energii słonecznej. W letnie noce energia ta trafi z powrotem do otoczenia, więc mieszkańcy przyległości wieczorem od upałów nie wytchną. Z kolei w dzień będzie jeszcze cieplej, więc też lekko nie będzie – z tą różnicą, że wraz z mieszkańcami będą męczyć się pracownicy i klienci licznych lokali usługowych.

Szerokości!

Jezdnia po remoncie liczy – przynajmniej wedle zapisów w ogłoszeniu przetargowym – 6,5 metra. Dla jasności – jezdnia ta ma pomieścić dwa pasy ruchu, po jednym w każdą ze stron. Na drogach miejskich pas powinien mierzyć szerokość minimalną 2,75 m, co odpowiada ograniczeniu prędkości ustanowionej na 50 km/h. Gdy podzielić nową szerokość na dwa pasy, to każdy z nich będzie liczył 3,25 m. Jako ciekawostkę jedynie podamy, że pas ruchu na autostradzie w terenie zabudowanym może mierzyć co najmniej 3,5 m i można po nim mknąć z prędkością 110 km/h.

A teraz niespodzianka – na krańcach omawianego odcinka ustawiono już znaki ograniczenia prędkości do… 40 km/h. A teraz wszyscy kierujący mądrzejsi od prawa – kto z Was będzie przestrzegał tego ograniczenia otrzymując w prezencie aż pół metra pasa, który będzie można wykorzystać na korekcję błędów?

Ładne detale

Przyznać jednak trzeba, że wykończenie w detalach budzi pozytywne skojarzenia estetyczne. Nowe latarnie udają, że są zabytkowe, drzewa-szczotki otoczono osłonami zwieńczonymi kulami na szczytach słupków. Dodatkowo rozpasanych kierowców nie chcących ustawiać swoich samochodów równolegle do osi jezdni ograniczy w swobodzie szpaler słupków broniących dostępu do chodnika. Warto podkreślić, że słupki te będą mogły być wykorzystywane przez rowerzystów, bo nie zwieńczono ich kulami, jak w alei NMP, a pionowymi pierścieniami, przez które można będzie przewlec linki. Będzie można więc pozostawić rower w dowolnym miejscu. Nie wiadomo jednak, czy część z nich nie zostanie ścięta z uwagi na ich wysokość.

Nowe chodniki wyłożono szarymi płytami betonowymi. Szkoda tylko, że ułożono je równolegle do osi ulicy, a nie pod kątem, jak np. na odnowionej ulicy Garibaldiego. Zatoki postojowe wyłożono odzyskaną kostką kamienną, zaś przestrzeń między zatokami a chodnikami – tam, gdzie spodziewalibyśmy się trawnika – wypełniono kocimi łbami. Nigdzie nie ma kostki betonowej.

A gdzie rowery?

Po w miarę udanym remoncie ulicy Kazimierza można było spodziewać się, że i tutaj pojawią się pasy rowerowe lub drogi rowerowe biegnące wzdłuż jezdni. Nadzieje te okazałyby się więc złudne, bo niczego takiego nie znaleźliśmy. Którędy więc użytkownicy coraz popularniejszych jednośladów mają przemieszczać się? Można pomyśleć, że na zasadach ogólnych po jezdni, która jest szeroka, a obowiązuje na niej ograniczenie do 40 km/h, więc wszyscy pomieściliby się zgodnie. Nie! Miejski Zarząd Dróg i Transportu konsekwentnie od kilku lat realizuje – celowo bądź przypadkiem – politykę Spychania rowerzystów z jezdni na pobocza. W centrum Częstochowy pobocza nie są szerokie, w dodatku część ich szerokości oddano oczywiście samochodom, więc kończy się to wytyczeniem niby-dróg rowerowych wydzielonych z oblężonych przez pieszych chodników, lub bezpardonowym wepchnięciem rowerów na chodniki, które od teraz można szczytne wołać „ciągami pieszo-rowerowymi”. Ale grunt, że można obwieścić sukces, bo „infrastruktury rowerowej regularnie przybywa”.

Wybiegi dla samobójców

Nie inaczej jest na Rocha. Oczywiście trudno było się nam zorientować na początku, bo chodniki są z płyt betonowych, a prawo lokalne (a więc PRAWO) od kilkudziesięciu miesięcy nakazuje stosować nawierzchnię bitumiczną pod ruch rowerów. Nie znaleźliśmy jej…

Wybiegi dla samobójców – tak można nazwać „zjazdy” dla rowerów, które teoretycznie, a raczej w zamierzeniu, muszą zjechać z jezdni na chodniki… Pardon – na ciągi pieszo-rowerowe, betonowe ciągi pieszo-rowerowe. Wąskie ciągi pieszo-rowerowe! Zjazdy te wykonane są z… płyt chodnikowych! Można odnieść wrażenie, że to rozwidlenia chodników, których odnoga może być pasem rozbiegowym dla przyszłych samobójców, aby do ostatniego kroku w życiu kroczyli pięknym chodnikiem – wprost pod nadjeżdżający samochód. A to dla rowerów zjazd jest…

Samochody na Rocha nie wjadą

Rowerzyści nie będą jednak musieli się martwić, że MZDiT zmusza ich do jazdy chodnikiem. Przynajmniej od strony Rynku Wieluńskiego nie będzie można wjechać samochodem na ulicę Rocha. Okazuje się bowiem, że zgodnie z ustawionym oznakowaniem pionowym pas od Rynku Wieluńskiego do ul. Krzysztofa przeznaczony jest tylko dla rowerów, o czym informuje ustawiony znak C-13 „droga dla rowerów”. Znakiem takim oznacza się drogę dla rowerów, a nie pas. Także objazdy dla samochodów zostają w mocy.

Gdyby któryś z cyklistów cierpiał na agorafobię, to stojący po prawej stronie chodnika znak C-13/C-16 informuje, że rowerem można jechać także po kaflowanym ciągu pieszo-rowerowym. Uwaga rowerzyści! Nie wolno rozpędzać się szybciej, aniżeli do 40 km/h.

Miało być dobrze

Suspens w mistrzowskim wykonaniu. Mała być nowa ulica, wyszła betonowo-kamienna patelnia przygrzewająca ludzi, po której samochodem można będzie jechać tylko od ul. Jadwigi do Rynku Wieluńskiego. Na jezdnię wylano tyle betonu asfaltowego, że zabrakło go dla rowerzystów, którzy pośród pieszych wyskakujących co rusz z linii zabudowy na kafle betonowe i tak nie będą mogli się rozpędzić. I dobrze, bo jeden ze zjazdów budzi największą grozę – chcący zjechać z chodnika na Rynek Wieluński będą zasłonięci przez drzewo-szczotkę, pod które przygotowano już rabatkę.

I zgodnie z regułą rosnącego napięcia spacer kończymy szokiem spowodowanym przez podaną przez znaki informację, że z Rynku Wieluńskiego samochodem na ulicę Rocha wjechać już nie można, a jedynie rowerem.

Miał być artykuł, jest felieton

Drogowy dreszczowiec jest właśnie wykańczany. Chcieliśmy przekazać surową informację dotyczącą postępów prac oraz kształtu odnowionej ULICY, czyli drogi w mieście, na którą składa się jezdnia (to to ciemne tylko dla samochodów), pas zieleni (takie szaro-zielone dla roślin i samochodów) oraz chodniki (to takie szare dla ubogich pieszych i samochodów). Niestety wraz z kolejnymi obserwacjami natężenie sarkazmu było tak duże, że nie sposób było odseparować go od faktów. Stąd zmiana pierwotnego tytułu na obecny, bo artykuł miał (bo ten tekst nim już nie jest) nosić tytuł „Co czeka nas na odnowionej ul. Rocha?”. I zamiast rzeczowego artykułu jest felieton, trochę śmieszkowaty.

Jeżeli zaczęliśmy od dreszczowca, to zakończmy na innym gatunku, tym razem literackim, czyli na komedii, bo pozornie pod nią można zaszeregować ten felieton. Przypominamy, że komedia, to gatunek dramatu. I to właściwe określenie tego, co dzieje się obecnie na remontowanych ulicach. Dramat!

Rzetelność dziennikarska nakazuje dać możliwość wypowiedzenia się wszystkim stronom. Zapytamy zinstytucjonalizowane środowisko rowerowe, Społecznego Konsultanta Rowerowego przy Prezydencie Miasta Częstochowy oraz MZDiT o stanowisko w tej sprawie. Uwaga! Czas do namysłu będzie krótki!

Zobacz galerię i podziel się wrażeniami (Facebook)

Zobacz też...