WYWIAD Z KONRADEM CINKOWSKIM – RZECZNIKIEM PRASOWYM LWÓW CZĘSTOCHOWA

foto: Patryk Kowalski

foto: Patryk Kowalski

Niedawno Nasz serwis został patronem medialnym klubu Lwy Unimot Częstochowa. Z tej okazji zachęcamy do przeczytania wywiadu z rzecznikiem prasowym Klubu Konradem Cinkowskim

2014 rok – brązowy medal DMP, 2015 rok – srebrny medal DMP, czy to oznacza, że w tym sezonie mierzycie w złoto ?
– Witam. Chciałbym na początku podziękować za zaproszenie do rozmowy. Odpowiadając na pytanie, wiadomo, „apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Sezon w sezon zmagamy się jednak z problemami, kontuzjami lub innymi czynnikami losowymi. Czasem także praca zawodowa naszych zawodników uniemożliwia trenerowi dobranie optymalnego zestawienia. Nigdy nie wiadomo co się stanie tydzień, dzień, godzinę przed rozpoczęciem się pierwszego biegu. W tym roku obchodziliśmy dwudziestolecie istnienia i liczyliśmy na złoto. Prawda jest taka, że zabrakło niewiele. Walka trwała do samego końca, do ostatniego biegu pojedynku PKS Wirażu Burghardt Ostrów – TSŻ Toruń. Tam końcowa klasyfikacja
Drużynowych Mistrzostw Polski zmieniała się bardzo często. Wiadomo, co roku chłopaki celują w złoty medal i wierzą, że ta cyfra „21” będzie magiczna i uda się osiągnąć pierwszy w historii klubu złoto. Jeśli los będzie dla nas łaskaw, nie obrazilibyśmy się, gdyby w Ostrowie Wielkopolskim 11 listopada to właśnie na naszych szyjach zawisły złote medale.

W tym okienku transferowym z klubem pożegnali się już Daniel Kamionka i Emil Krakowian, którzy wrócili do PKS Victorii Poczesna. Czy w tym okienku transferowym któryś z zawodników opuści szeregi Lwów ?
– Faktycznie, Daniel i Emil po roku spędzonym u nas, kiedy to Victoria Poczesna przechodziła trudny okres, wracają do swojego macierzystego klubu, wzmocnieni o doświadczenie nabyte w naszej ekipie. Żegnamy się także z Robertem Bandoszem. Był on do nas wypożyczany co roku z ZKS-u Zielona Góra na różne rozgrywki w tym Drużynowe Mistrzostwa Polski, lecz w ostatnim sezonie znalazł nowy sport, który totalnie go wciągnął czyli Runnmageddon i gdzie odnosi znaczące sukcesy. Robertowi dziękujemy za ten okres spędzony w „biało-zielonej” rodzinie, za zdobyte punkty, poświęcenie i stracone zdrowie. Jest to zawodnik ambitny i waleczny i jeśli będzie chciał wrócić do speedrowera, na brak ofert na pewno narzekać nie będzie. Ponadto rozbrat ze speedrowerem zrobił sobie Konrad Piętak i nie wiadomo co z Damianem Natońskim. Damian chce odejść na „większe” wypożyczenie do Victorii Poczesna, a w naszych barwach startować tylko w rozgrywkach ekstraligowych. Póki co toczą się rozmowy i zobaczymy jak one się zakończą.

W kuluarach mówi się, że na dniach ekipa Lwów przeprowadzi spektakularny transfer. Możesz powiedzieć Nam coś więcej na temat tego tajemniczego transferu?
– Wiadomo, ekipa chcąca wywalczyć złoty medal, musi pomyśleć o wzmocnieniach. Rozmawiamy z kilkoma zawodnikami, z jednymi jesteśmy na poważniejszym etapie, z niektórymi dopiero odbyliśmy pierwsze rozmowy. Na tę chwilę nie mogę jednak zdradzić nic więcej. Jeśli zostanie umowa podpisana i przesłana do naszego klubu, będziemy informować.

Wiele Klubów z Częstochowy otrzymuje dofinansowanie z Urzędu Miasta, czy Wasz Klub również może liczyć na takie pieniądze ?
– Tak, po dwóch latach wraca do nas wsparcie ze strony miasta Częstochowy. Liczymy, że za kwotę jaka zostanie nam przekazana, odbudujemy m.in. bazę sprzętową dla zawodników. Ponadto możemy liczyć na wsparcie naszych pozostałych Przyjaciół – p. Daniela Mleka, firmy Gryf, PSS Społem, SM Północ, Trans-And czy Mocny Nocny.

Speedrower mimo sukcesów nie jest popularny w Naszym mieście, możesz Nam przybliżyć krótką historię klubu ?
– Początki speedrowera w Częstochowie sięgają czasów, kiedy mnie jeszcze nie było na świecie, więc tak dużo opowiadać nie mogę jak np. Prezes Janusz Danek (śmiech dop. red.). A tak na serio, wszystko zaczęło się jakoś kręcić w 1994 roku. Jerzy Świeboda „przywiózł” do nas pomysł na to, jak zorganizować młodym ludziom czas. Będąc na meczu żużlowym w Wielkopolsce usłyszał, że miłośnicy żużla zorganizowali dla mieszkańców regionu zawody ścigania się na rowerach i te swoiste wyścigi nazwali speedrowerem, w wolnym tłumaczeniu- szybki rower. Pierwszy nabór do sekcji odbył się w 1994 roku, a już kilka miesięcy później w naszym mieście odbywał się pierwszy w historii turniej o Indywidualne Mistrzostwo Polski. Ówczesny tor znajdował na lodowisku przy ul. Boya-Żeleńskiego. Na lodowisko została nawieziona nawierzchnia żużlowa, a sam tor liczył 62 metry. Owal posiadał licencję tymczasową, a rekord czterech okrążeń wynosił 47,92s. i został ustanowiony przez Paula Rempheya z Australii. W finale z kompletem punktów wygrał Damian Woźny. Impreza wypaliła i ówcześni działacze stwierdzili, że „lecimy dalej z tematem” i tak to już się kręci dwadzieścia jeden lat.

W kraju i na świecie na speedrowerze startują zarówno młodzi chłopcy, którzy ledwie nauczyli się jeździć na zwykłym rowerze po weteranów i kobiety. Czy do Waszej sekcji także może dołączyć każdy?
– Jasne, że tak! Jeśli tylko już dziecko opanuje jazdę na rowerze i chciałoby pojeździć na naszym torze, uczyć się tego sportu pod okiem trenera Tomasza Pokorskiego to zapraszamy. Nie zamykamy też obiektu na klucz przed weteranami i kobietami. W całej historii trochę przedstawicielek płci pięknej przewinęło się przez nasz klub: Ania Kornalska, Izabela Zimna, Monika Włodarczyk, Agnieszka Pikos. Ania to także Indywidualna II Wicemistrz Polski z 2010 roku. Obecnie kobiet i weteranów w naszej kadrze szukać próżno, ale zapraszamy na treningi. Informacji o naborze udzielimy za pośrednictwem fan page’a – www.facebook.com/LwyCzestochowa lub mailowo: biuroprasowe@lwy.info.pl.

Obecnie mamy przerwę między sezonami, jednak nie oznacza to braku speedrowerowych emocji. Powiedz Nam, gdzie w najbliższym czasie będą startowali zawodnicy Lwów ?
– Jesteśmy zainteresowani organizacją dwóch imprez halowych. Jedna miałaby się odbyć na terytorium Śląska, natomiast druga w Częstochowie, a konkretnie w Hali Sportowej w dzielnicy Zawodzie. Niestety, ciężko jest z terminami, a druga sprawa jest taka, że hala musi mieć odpowiednie podłoże, na którym rower nie będzie się ślizgał jak na lodzie. Wierzymy, że uda nam się doprowadzić rozmowy do finalizacji i już niedługo będziemy mogli zaprosić Państwa na dwie dosyć ciekawe imprezy.

A w sezonie letnim, jakie imprezy czekają na nas przy ul. Starzyńskiego 10a? Z tego co wiemy, na brak ścigania narzekać nie będzie można.
– Zgadza się. Lwy Unimot Częstochowa po raz kolejny zorganizują finał Indywidualnych Mistrzostw Polski, lecz tym razem w kategorii Młodzieżowców czyli do lat 23. To, że nie będzie seniorów nie oznacza braku emocji. O tytuł IMPMc powalczy m.in. Sebastian Paruzel czyli postać znana w częstochowskich kręgach sportowych, a ponadto przyjedzie do Częstochowy m.in. Indywidualny Mistrz Świata – Bartosz Grabowski, Indywidualny Wicemistrz Świata Juniorów – Michał Sassek, Dawid Bas czy Artur Reszelewski. Dobry występ przed własną publicznością będzie chciał zaliczyć m.in. Marcin Jakubiak czy Mateusz Złotnicki. Drugim eventem będą zaś zawody Pucharu Polski. Jak co roku, będzie to turniej indywidualny i drużynowy. Pierwsza z imprez czyli IMP Młodzieżowców odbędzie się 8 października. 19 czerwca natomiast przyjedzie do nas karuzela Pucharu Polski. Mówiąc krótko – będzie się działo!

Na co dzień pełnisz funkcję rzecznika prasowego Lwów Unimot Częstochowa. Jak na fakt, że sport speedrowerowy jest niszowym, dosyć ciekawe stanowisko.
– Zgadza się. Może na co dzień to spore nadużycie, ale tak, oficjalnie pełnię funkcję rzecznika prasowego. Prawda jest taka, że jestem zwykłą osobą, nie wywyższam się faktem, że nazywają mnie rzecznikiem. Po prostu ułatwia mi to kontakty z niektórymi przedstawicielami mediów, brzmi to lepiej, aniżeli redaktor. Odpowiadam za konkretne zadania, które sam zaproponowałem klubowi w pewnym momencie i efekty są widoczne gołym okiem. Co roku pniemy się w ilości informacji na nasz temat, w tym roku osiągnęliśmy barierę 165 artykułów w sieci, co nas ogromnie cieszy. Pomału wychodzimy z tej „niszowości” w naszym mieście i już teraz jesteśmy lepiej widoczni w mediach od niektórych znacznie bardziej znanych ekip.

Jaki jest konkretny zakres twoich obowiązków i czy w sporcie speedrowerowym są jeszcze tego typu osoby, nazwijmy to, o takiej „randze” w klubach?
– Z tego co się orientuję to nie. Owszem, są osoby, które w klubach odpowiadają np. za strony internetowe, redagowanie artykułów czy aktualizację profili społecznościowych, lecz są to przeważnie zawodnicy, menadżerowie, trenerzy. Ja w klubie zaczynałem swoją „fuchę” od rangi redaktora, obsługiwałem też klubowe konto na facebooku. Później dostałem ofertę dołączenia do Biura Prasowego, które miałem współtworzyć z inną osobą. Stało się jak się stało, że bardzo szybko zostałem sam i automatycznie „awansowałem” na rzecznika prasowego. Zakres obowiązków powiększył się o fakt, że rozsyłam informacje prasowe, umawiam zawodników i sztab szkoleniowy na różnego rodzaju imprezy sportowe czy charytatywne, niekiedy też na wywiady, reprezentuję klub na wielu płaszczyznach. Myślę, że wykonuję swoją robotę należycie, bowiem klub jest zadowolony i to jest dla mnie najważniejsze.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na torze przy ul. Starzyńskiego 10a już na wiosnę!

Zachęcamy do odwiedzania i polubienia Naszego profilu na Facebook.

Rozmawiał: Marcin Biś
Foto: Patryk Kowalski

Zobacz też...