Zmniejszenie strefy płatnego postoju – niebezpieczny populizm [FELIETON]

W ubiegły czwartek Rada Miasta Częstochowy usunęła ze Strefy Ograniczonego Postoju ulicę Krakowską, na której rzekomo strefa ta miałaby być nieprzydatna. Posunięcie to śmiało może być poczytywane za zagrywkę wyborczą, a okolicy przyniesie przykre konsekwencje

Inicjatywa odgórna…

O usunięcie ul. Krakowskiej ze Strefy Ograniczonego Postoju (mylnie zwanej potocznie „strefą płatnego parkowania”) wniósł przedstawiciel klubu Mieszkańcy Częstochowy, co uzasadniał niepełnym wykorzystaniem miejsc postojowych nawet w godzinach szczytu, więc stosowanie strefy ograniczonego postoju, która ma wymusić rotację pojazdów, miałoby być zbędne, a nawet nieuzasadnione ekonomicznie.

Ponadto pojawił się argument o możliwości przeniesienia uwolnionych parkomatów w inne miejsca w strefie, gdzie odczuwalny jest brak tych urządzeń.

…vs inicjatywa oddolna

Zdaniem zastępcy dyrektora MZDiT Stanisława Sosnowskiego wypowiadającego się dla Dziennika Zachodniego, strefa na ulicach Krakowskiej oraz Ogrodowej została ustanowiona stosunkowo niedawno, bo w 2011 r. na wniosek samych mieszkańców i przedsiębiorców, którzy skarżyli się na permanentnie zablokowane miejsca postojowe.

Rada przegłosowała

Rada Miasta Częstochowy na sesji w dniu 24 września przegłosowała wniosek klubu Mieszkańcy Częstochowy i wbrew woli mieszkańców tamtych okolic strefa została przesunięta. Głosowaniem radnych odcinek ulic Krakowskiej i Ogrodowej na odcinku między ul. Mielczarskiego a ul. Małą będzie dostępny całodobowo bez żadnych ograniczeń.

Trudno jednak zgodzić się z uzasadnieniem, jakoby miejsca miałyby być nie w pełni wykorzystywane. Spacerując ulicą Krakowską z godzinach szczytu bez trudu można dostrzec niemal w pełni wykorzystany zasób wyznaczonych miejsc postojowych, a także wiele pojazdów „cwaniakujących” kierujących pozostawiających samochody nielegalnie czterema kołami na chodniku obok miejsc postojowych w celu uniknięcia płatności.

Płatny lepszy od bezpłatnego

We współczesnej Polsce wciąż pokutuje pogląd, jakoby to samochód osobowy miałby być podstawowym środkiem transportu, a jako, że kierujący uiszczają szereg danin w płatności za paliwo, to miejsca postojowe im się bezwarunkowo należą. To bezrefleksyjne przekonanie stało się pożywką dla populistycznej uchwały. Uciśnieni przez aparat władzy kierujący mają odzyskać „należną” im przestrzeń dzięki wybawieniu ich wybrańców.

Strefę ograniczonego postoju opracowano w USA, gdzie na jednej z miejskich ulic eksperymentalnie ustanowiono postój płatny po jednej stronie oraz nieodpłatny po drugiej. Szybko zauważono, że po płatnej stronie pojazdy stały krócej, niż po stronie bezpłatnej, na której część samochodów kierowcy pozostawili na cały dzień. Stwierdzono także większe obroty w punktach usługowych, handlowych i gastronomicznych przy parkingach płatnych, niż vis-a-vis. Wynikało to z tego, że płatne miejsce zmusza kierowcę do pozostawienia samochodu jedynie na krótki okres czasu, w przeciwnym razie dłuższy postój wiązałby się z dotkliwością finansową w postaci kolejnych opłat. Jeżeli już ktoś korzystał z danego miejsca, to podjeżdżał na nie po to, aby skorzystać z punktu usługowego lub handlowego w pobliżu i odjechać. Po stronie bezpłatnej kierujący beztrosko pozostawiali swoje pojazdy nieraz na całe dnie i zajmowali je uniemożliwiając skorzystanie innym kierującym, ale też potencjalnie innym klientom punktów zlokalizowanych obok. Jeżeli bowiem jakiś typowy Amerykanin nie mógł podjechać pod drzwi punktu usługowego, to jechał dalej, do innego, przy którym mógł się zatrzymać. Tym samym ograniczyła się ilość klientów punktów przy bezpłatnym parkingu. Na podstawie doświadczeń wprowadzano nowe strefy wymuszając rotację na kolejnych ulicach.

Ulica Krakowska leży na obrzeżach obszaru postrzeganego przez częstochowian za centrum ich miasta. Przy ulicy tej wciąż znajdują się punkty handlowe i kilka usługowych, na które nigdy nie będzie miejsca w pobliskim centrum handlowym. Stojące przez wiele godzin samochody będą barykadami broniącymi dostępu do tych miejsc. A że samochody stojące całymi dniami pojawią się, to jest więcej, niż pewne.

Popis przed wyborami

Jak zatem interpretować casus ulic Krakowskiej i Ogrodowej? Mieszkańcy skarżący się na ciągłe blokowanie miejsc postojowych chcieli strefy, którą odebrali im radni podkreślający swą bezpartyjność oraz utożsamianie się z owymi mieszkańcami. Fakt, że za uchyleniem odpłatności za parkowanie głosowali także radni partyjni.

Nieprzypadkowe są także nadchodzący termin wyborów parlamentarnych oraz kandydatura jednego z radnych owego ugrupowania. Na myśl przychodzi więc działanie na rzecz kandydata w postaci popularnych inicjatyw uchwałodawczych sygnowanych szyldem ugrupowania, którego kandydat w tym samym czasie kandyduje do parlamentu.

Rzecz jasna – radni głosujący ZA również wywodzą się z ugrupowań startujących w tych wyborach…

Można było lepiej

Budowanie barykad z wiekuiście parkujących pojazdów nie było konieczne, aby przypodobać się dużej grupie mieszkańców. Choćby na tej samej ulicy – Krakowska charakteryzuje się absurdalnie szeroką jezdnią. Mieści obecnie dwa pasy ruchu i pas postojowy. Spokojnie można zwęzić pasy ruchu do „miejskiej” szerokości 2,75 m (obowiązuje tam ograniczenie prędkości do 50 km/h), a odzyskaną przestrzeń przeznaczyć na kontrapas rowerowy, którego brak na jednokierunkowej ulicy jest odczuwalny przez rosnącą populację mieszkańców poruszających się rowerami. Obecnie chcąc jechać w kierunku przeciwnym do obowiązującego muszą jechać chodnikiem. Przy okazji opanowano by szarżujących kierowców w pędzących Krakowską adekwatnie do autostradowej szerokości i uczyniono przestrzeń bezpieczniejszą.

I co – nie lepiej? A to tylko pierwszy lepszy przykład.

Rodzicu – słuchaj lekarza

Całą sytuację można parafrazować następującą scenką: Dziecko krzycząc sygnalizuje rodzicom chęć skosztowania srebrnej substancji z termometru. Lekarz stanowczo zabrania mówiąc, że to srebrne, to rtęć, która z całą pewnością zaszkodzi. Z kolei rodzice odpowiadają, że lekarz nie będzie im mówił, jak mają opiekować się dzieckiem i dają pociesze rtęć do posmakowania.

Czy radni głosujący za zmniejszeniem strefy postąpiliby tak prywatnie? Wątpliwe, aczkolwiek gdyby dzieckiem w scence mieliby być wiecznie niezadowoleni kierowcy, rtęcią nieodpłatne publiczne parkingi, a organizm dziecka, to organizm miejski, zaś lekarzem MZDiT, to sytuacja wydaje się być już niepokojąca…

Podziel się przemyśleniami na naszym fanpage w serwisie Facebook

A może zainteresuje Cię coś poniżej?